Dlaczego gender tak zaciekle walczy z chrześcijaństwem? W jednym z wywiadów na ten temat zabrał głos ks. prof. Waldemar Chrostowski, teolog, biblista, wykładowca na UKSW. Warto posłuchać jego słów.

Bóg poprzez Pismo Święte daje nam pełne rozumienie ludzkiej płciowości. Już pierwsze opowiadanie z Księgi Rodzaju mówi o tym, że Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Tym samym odmienna cielesność człowieka została określona, tak samo, jak jej odmienność zarówno w sferze psychicznej i duchowej. W drugim opowiadaniu dowiadujemy się, że dopiero w spotkaniu z kobietą mężczyzna uświadamia sobie, kim naprawdę jest. Aby pokonać jego samotność, Bóg dał mu kobietę. Nie innego mężczyznę, bo samotność mężczyzny domagała się kogoś odmiennego. Mężczyzna i kobieta to dwa odrębne byty, które wzajemnie siebie potrzebują i dostali od Boga władzę nad światem, czyli „odpowiedzialność za świat”. Mężczyzna i kobieta wzajemnie się uzupełniają, a nie walczą ze sobą. „Zjednoczenie, które się między nimi dokonuje, jako owoc i przejaw wzajemnej miłości, odwzorowuje coś z natury Boga, który jest Miłością. Płeć zatem jest darem Boga i integralnym elementem Jego twórczego planu”.

Dzisiejsze kwestionowanie naturalnych relacji płci wynika z ideologii relatywizmu, w której nie ma nic pewnego. „Podważanie stabilności płci to nic innego, jak tylko naganne parodiowanie Boga oraz zamach na tożsamość płciową człowieka. Role, zachowania oraz działania mężczyzn i kobiet wynikają przede wszystkim z płci i różnic biologicznych”. Wpływy i oddziaływania kulturowe mają drugorzędną rolę w procesie dojrzewania biologicznego. Można je akceptować do pewnej granicy, aby nie przekroczyć tajemnicy życia obecnej w zróżnicowaniu płci.

Wdrażanie ideologii gender oparte jest na walce. To hasło nieustannej walki pokutuje od polowy XIX w.. Miało różną wymowę – „walki klasowej”, „walki o pokój”. Teraz mamy „walkę płci”, która nawołuje do gwałtownej rewolucji społecznej, kulturowej i obyczajowej. Oparte jest to wszystko na fałszywej koncepcji społecznej, głównie na marksizmie wyznawanym przez lewicowe frakcje.

Ważną rolę w tej swoistej rewolucji kulturowej odgrywają tzw. pożyteczni idioci, którzy poprzez media i środowiska akademickie głoszą ideologię gender, powołując się na socjologów i psychologów. Uważają oni, że gender to projekt naukowy, a w rzeczywistości to rewolucyjna przemiana świata, która już nie raz miała miejsce w historii i zakończyła się tragediami ludzkości. Nie raz wyrażano pogardę dla rozumu i moralności. Teraz także walczy się z Bogiem i systemem wartości chrześcijańskich. To ideolodzy LGBT wprowadzają celowo zamęt i chaos, aby w tym bałaganie skuteczniej rozpętać walkę ideologiczną.

„Znamy zgniłe owoce śmiercionośnych ideologii – czerwonej, czyli komunizmu w Rosji sowieckiej, brunatnej, czyli narodowego socjalizmu w III Rzeszy oraz żółtej, czyli komunizmu w wersji azjatyckiej”. W tym samym szeregu uplasowuje się rozpasany liberalizm, który drąży Europę Zachodnią. A początkiem jego była rewolucja społeczna i kulturowa w 1968 r.. Tamto pokolenie wchodzi obecnie w starość naznaczoną bezsensem, samotnością, samobójstwami i eutanazją. Ideologia ta „ukazuje swoje najmroczniejsze strony, a jej groźba polega na tym, że po wcześniejszych próbach chce wprowadzić podział najbardziej radykalny, oparty na narzucaniu odgórnie zaprogramowanej rywalizacji i walki płci. Odrywając płeć od biologii, traktuje ją instrumentalnie, uderzając w tożsamość i godność człowieka oraz niszcząc wartości i więzi społeczne”.

Celem ideologii gender jest zawładnięcie ludźmi , a możliwe się to staje poprzez totalne ogłupianie, pozbawienie kręgosłupa moralnego. Ludzie zostają sprowadzeni do zwierząt, do wiecznie walczących ze sobą rywali, dążących do wzajemnej eliminacji. Skłóconymi i zdziczałymi ludźmi łatwiej jest sterować, zaprogramować ich postępowanie i tym samym stymulować ich wybory polityczne.

Główny wróg genderyzmu to rodzina i małżeństwo, które są gwarantem stabilności społeczeństwa. Narzędziem zwalczającym małżeństwa jest nachalne promowanie homoseksualizmu i pedofilii, jak i szeroko pojętego hedonizmu.

W takiej rzeczywistości bardzo ważna jest rola Kościoła, który musi dobitnie nazywać istniejące zagrożenia. Niestety istnieją zarówno świeccy jak i duchowni, którzy chcą dopasowywać prawdy wiary do nowej ideologii. W tym celu oprócz szerzenia banałów, nadużywają również autorytetu Biblii. Dopóki żył Jan Paweł, który swoją nauką i autorytetem chronił nas od genderyzmu, to byliśmy w miarę bezpieczni od tej zabójczej ideologii. Niestety teraz Polska stała się swoistym laboratorium, w którym bada się, jak daleko można się posunąć w rozmiękczaniu społeczeństwa i rozmywaniu tradycyjnych wartości. Możemy niebezpiecznie zbliżyć się do Zachodu i do królującej tam poprawności politycznej, która eliminuje głoszenie prawdy.

„Sympatyzowanie z gender jest jak igranie z ogniem, z wielkim ogniem, ponieważ jest to ideologia bezbożna. Jej ostrze kieruje się głównie przeciwko chrześcijaństwu, bo chrześcijaństwo jest depozytariuszem Bożego Objawienia i stoi na straży prawdy o człowieku. Jest więc - i będzie – stale atakowane, gdyż stanowi solidny mur przeciw naporowi ideologii, która łatwiej zbiera żniwo tam, gdzie chrześcijaństwo jest słabe, mdłe lub zepchnięte do defensywy”.

Iwona Galińska