Po psychodelicznej zapowiedzi australijskich linii lotniczych Qantas, które poinformowały, że „udowodnienie przyjęcia szczepienia się na COVID-19 będzie konieczne przed wejściem na pokład samolotów linii Qantas” (o czym napiszę w kolejnym felietonie) pojawiły się i inne „jaskółki” masowych, przymusowych szczepień, w których to pomysłach, oprócz Anglosasów (Australii, Nowej Zelandii, RPA, Wielkiej Brytanii i Kanady) prym wiedzie komunistyczna (rzekomo socjalistyczna, ale praktycznie będąca totalną władzą komunistyczną) Hiszpania. Pisałem już wcześniej o tym co się dzieje w tym niegdyś pięknym kraju.

Jednak to wszystko (łącznie z ganianiem dzieci na plaży przez policyjne śmigłowce) to tylko zapowiedź kolejnych ograniczeń i zamordyzmów. Oczywiście dla naszego dobra. A kto nie chce „wspólnego dobra zdrowotnego”, ten jest „wróg ludu” i kara konkretna musi na niego być. Na razie finansowa – od 3 do 60 tysięcy euro. Potem może być zamykanie w więzieniach i zakładach psychiatrycznych, a na koniec na siłę „dobrowolny” eutanazyjny zastrzyk z fenolu w żyłę. Powiecie, że przesadzam? Na pewno wszystko idzie w tym kierunku. Kto nie wierzy może sobie poczytać informację w oryginale na stronie hiszpańskiego portalu 20minutos.

Prezydent rządu Galicii, Alberto Núñez Feijóo, przedstawił galicyjskiej Partii Ludowej propozycję wprowadzenia przepisów prawa, zgodnie z którymi osoby, które nie zostaną zaszczepione przeciwko koronawirusowi, gdy lek będzie dostępny lub które odmawiają poddania się testowi PCR na koronawirusa będą karane grzywną w wysokości 3000 euro.

Jest rzeczą, że nie bez powodu słowo „rząd” po hiszpańsku to xunta, czyli junta (czytaj hunta). Nam może się kojarzyć z rządami wojskowych gdzieś w Ameryce Łacińskiej. Tymczasem obecne rządy lewicy w Hiszpanii za moment będą jeszcze gorsze. Właśnie pozwalają nakładać kary na osoby, które nie przestrzegają nowych ograniczeń związanych z koronawirusem lub zagrażają zdrowiu publicznemu. Wyróżniono trzy poziomy wykroczenia: poziom łagodny, którego sankcja waha się od 100 do 300 euro, poziom poważny, który grozi karami w wysokości od 3000 do 60000 euro, i wreszcie poziom bardzo poważny, który może zostać podwyższony. do 600 000 euro. Tak, dokładnie – ponad pół miliona euro!

Wniosek, zarejestrowany wczoraj w lokalnym parlamencie galicyjskim, zawiera szereg zmian w prawie sanitarnym, które w zakresie stosowania szczepionek uznają za naruszenie „nieuzasadnioną odmowę poddania się środkom zapobiegawczym, obejmującym szczepienia lub szczepienia przepisane przez władze sanitarne”.

Podlegać sankcjom będzie obywatel, który „w nieuzasadniony sposób odmówi poddania się badaniu lekarskiemu lub przeprowadzeniu testów diagnostycznych zgodnie z prawem zaleconych przez pracowników służby zdrowia lub władze zdrowotne w celu wykrycia, monitorowania i kontroli”.

Poważne wykroczenia, za które grozi kara od 3000 do 60000 euro, obejmują odmowę wsparcia lub pomocy władzom, nieprzestrzeganie wydanych przez nie instrukcji, organizację przyjęć, pominięcie odosobnienia i/lub kwarantanny, jeśli wyjdzie pozytywny wynik testu na koronawirusa, odmowa podania własnych danych i informacji, a także sprzeciw wobec organów ochrony zdrowia i ich pełnomocników.

Wreszcie, bardzo poważne wykroczenia, za które grożą grzywny w wysokości do 600 000 euro, obejmują nieprzestrzeganie warunków odosobnienia i/lub kwarantanny w przypadku powtarzającego się pozytywnego wyniku koronawirusa oraz powtórzenie jednego lub więcej poważnych przestępstw.

Jak widać, współczesna „demokratyczna” władza w jednej z hiszpańskich prowincji wprowadza taki sam zamordyzm medyczny, jak doktor Mengele. I tak samo chce przeprowadzać na niewolnikach eksperymenty medyczne.

Piotr Stępień