To, że praca o destruktywnym wpływie społecznym demoralizacji seksualnej jest starsza o dekadę o oficjalnych ram czasowych rewolucji seksualnej, mnie nie zdziwiło – wystarczy dostrzec jak czarno białe amerykańskie filmy z lat czterdziestych i pięćdziesiątych, pozornie przyzwoite (bo nieepatującej genitalnymi szczegółami), w rzeczywistości szerzą demoralizacje propagując jako coś normalnego zachowania, które należy uznać za amoralne.

 

Zdaniem Sorokina pop kultura neguje, że demoralizacja jest szkodliwa dla jednostki – gdy w rzeczywistości nadmierna aktywność seksualna (kiedy seks staje się najważniejszą aktywnością w życiu) wyniszcza fizycznie i szkodzi zdrowiu psychicznemu. Widać wyraźną korelację między zwiększaniem się swobody seksualnej a eksplozją zaburzeń psychicznych w społeczeństwie (dokładnie to można dostrzec na przykładzie wzrostu liczby pacjentów leczonych w szpitalach psychiatrycznych i ilości osób zaburzonych – teoria Freuda o tym, że brak seksu wywołuje zaburzenia psychiczne, jest fałszywa. Korelacja swobody seksualnej i wzrostu ilości osób zaburzonych psychicznie widoczna była w cywilizacjach starożytnych. Sorokin uważa, że „rozwiązłość i zakazane stosunki seksualne podkopują zdrowie umysłowe, a nadmierne zapobieganie o rozkosz seksualną jest jednym z ważnych czynników rozwoju” zaburzeń psychicznych.

 

Zdaniem Sorokina rozpustnik żyjący w nieustannym zakłamaniu, traci energię na tkanie sieci kłamstw, niszczy więzi społeczne niezbędne dla funkcjonowania wspólnoty. Rozpusta będąca najważniejszą aktywnością przeszkadza rozpustnikowi w spożytkowaniu własnych talentów i zachowaniu zdrowia niezbędnego do pracy – wbrew kłamliwej propagandzie podkreślającej demoralizacje niektórych twórców, wielu z nich było kreatywnych dzięki prowadzeniu bardzo moralnego życia – ich moralne życie jest tematem tabu, bo jest sprzeczne z lewicową narracją promującą demoralizację. W kulturach całego świata zachowanie cnoty przedstawiane było jako warunek rozwoju duchowego.

 

Według Sorokina rozpusta nie czyni szczęśliwym, podczas gdy życie moralne zapewnia szczęście - „im bardziej rozpustnicy szukają przyjemności, tym mniej się im to udaje”. By poziom satysfakcji nie spadał, muszą szukać coraz ostrzejszych wrażeń, które i tak szybko przestają zapewniać im satysfakcje. Dodatkowo rozpustnicy swoją rozpustą unieszczęśliwiają swoje rodziny.

 

Do społecznych i kulturowych skutków anarchii seksualnej Sorokin zaliczył: choroby przenoszone drogą płciową, alkoholizm, zaburzenia psychiczne i rozpad więzi społecznych, który powoduje, że osamotnione jednostki nie są w stanie przeciwstawić się zagrożeniom, stawić czoła wyzwaniom (takim jak epidemie, katastrofy naturalne, wrogie ataki). Kolejnym skutkiem anarchii seksualnej jest katastrofa demograficzna (rozpustnicy nie chcą mieć dzieci) powodująca upadek systemów zabezpieczenia społecznego (systemów emerytur i lecznictwa), starzenie się społeczeństwa - „naród w znacznej mierze złożony z populacji w średnim i starszym wieku osłabia się fizycznie, umysłowo i społecznie, zmierza ku kresowi”.

 

W opinii Sorokina niezwykle doskonale pasującej do pasywności Polaków wobec fałszywej pandemii czy do ekscesów zwolenników mordowania nienarodzonych dzieci (i pasywności społeczeństwa wobec tych ekscesów), uleganie rozpuście prowadzi do paraliżu woli – tak sparaliżowane społeczeństwo, zniewolone niezdrowymi popędami nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji, jest emocjonalnie niestabilne, infantylne, miota się bez sensu między entuzjazmem a lękiem, agresją a podporządkowaniem, euforią a lękiem – jest w stanie nieustannej histerii, nie jest w stanie mieć normalnych procesów intelektualnych i poznawczych.

 

Zdemoralizowane społeczeństwo ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości. Nie dostrzega realnych problemów i „nieznaczące zjawiska rozdyma do monstrualnych wymiarów”. Wroga postrzega jako przyjaciela, przyjaciela jako wroga. Widzi urojone zagrożenia, a realnych nie dostrzega. Ma wypaczoną percepcje, zatraca logikę, jego „oceny i gusta nabierają wulgarności”, żyje w świecie urojeń. „Taki stan umysłu nie pozwala społeczeństwo na adekwatne i skuteczne odpowiadanie na niezliczone potrzeby i wyzwania ze strony otoczenia”, równocześnie pchając ku szkodliwym rewolucjom.

 

W wyniku demoralizacji „samolubni nihiliści zainteresowani są tylko rozkoszami”. Demoralizacja niszczy społeczeństwo, prowadzi do rozpadu więzi społecznych i konfliktów, degeneruje i dehumanizuje (sprawia, że inni postrzegani są nie jako ludzie, ale jako przedmioty służące zapewnianiu własnej satysfakcji), profanuje wszystko, co wartościowe.

 

W zdemoralizowanym społeczeństwie jedynym imperatywem moralnym jest egoistyczna rozkosz seksualna – dobre ma być tylko to, co daje rozkosz, złe to, co tej rozkoszy nie daje. Przez taką postawę rozpada się życie społeczne i ludzie tracą wszystko to, co daje im życie społeczne.

 

W swojej pracy Soroki przypomina, że „zdrowa, trwała i prosperująca działalność gospodarcza jest możliwa jedynie w warunkach stabilnego ładu społecznego, bezpieczeństwa, pokoju wewnętrznego, populacji przestrzegającej prawo”, demoralizacja „nie sprzyja rozwojowi społecznemu” - demoralizacja prowadzi do upadku gospodarczego i anarchii politycznej. Najgorsze jest to, że demoralizacja w konsekwencji doprowadza to krwawego totalitaryzmu. Warto też pamiętać o tym, że źródłem demoralizacji proletariatu jest zachowanie elit, na którym proletariat się wzoruje.

 

Jan Bodakowski