Administracja Twittera rozpoczęła cenzurę konta Donalda Trumpa już w środę. Wówczas m.in. usunięto post, w którym ustępujący prezydent wzywał swoich zwolenników do pokojowego zachowania. Po krótkiej „odwilży” platforma postanowiła na stałe zwiesić konto Trumpa, powołując się na jego ostatnie dwa wpisy zamieszczone w piątek.

– 75 000 000 wspaniałych amerykańskich Patriotów, którzy głosowali na mnie, na „Po pierwsze, Ameryka” i „Uczyńmy znów Amerykę wielką”, będzie miało donośny głos jeszcze długo w przyszłości. Nie będą lekceważeni ani traktowani niesprawiedliwie w jakikolwiek sposób, w jakiejkolwiek formie! – pisał Trump.

– Po dokładnym przeanalizowaniu ostatnich tweetów z konta @realDonaldTrump i otaczającego ich kontekstu - w szczególności tego, w jaki sposób są odbierane i interpretowane na Twitterze i poza nim - na stałe zawiesiliśmy konto z powodu ryzyka dalszego podżegania do przemocy – oświadczył Twitter.

Na tym jednak nie koniec. Los Trumpa podzielili także jego współpracownicy – Sidney Powell, Lin Wood i gen. Michael Flynn.

Administracja Twittera twierdzi, że Trump naruszył politykę platformy w zakresie „gloryfikacji przemocy”. Zgodnie z „zasadami Twittera” nie można „gloryfikować, celebrować, pochwalać lub akceptować brutalnych zbrodni, wydarzeń, których ofiarami byli ludzie z powodu przynależności do chronionej grupy (…)”.