Z sondażu wynika, że 55,8 proc. Polaków jest za odwołaniem lockdownu nazywanego naprzemiennie "narodową kwarantanną" i "etapem odpowiedzialności", wbrew listopadowym zapowiedziom rządu. Nie licząc dwudniowej przerwy, już prawie trzy tygodnie temu w Polsce powinna zacząć obowiązywać ogólnopolska żółta strefa, gdyż średnia z siedmiu dni pozytywnych wyników na obecność SARS-CoV-2 wynosi mniej, niż 9,4 tys.. Wyjątkiem był 10 i 11 stycznia, kiedy średnie wynosiły odpowiednio 9573 i 9600 pozytywnych wyników.

Popierający dalszy lockdown stanowią jedynie 30,9 proc. badanych. Co ciekawe, ci najczęściej odpowiadają, że lockdown powinien trwać do czasu "wyraźnego spadku liczby zakażeń". Dotychczasowy jest niewystarczający?

- Gdyby na pytania ankiety odpowiadali tylko przedsiębiorcy, to przewaga zwolenników nieprzedłużania ograniczeń byłaby większa. To dowód, że rządowa polityka zakazów gospodarczych nie budzi zaufania. Najpierw resort zdrowia podał, ile osób musi być zakażonych, żeby można było ogłosić narodową kwarantannę, a potem odszedł od tych wytycznych. Nikt nie udowodnił, że branże, które objęto zakazami działalności, są największym zagrożeniem epidemicznym - stwierdził w MondayNews Polska prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Z kolei główny analityk UCE Research Krzysztof Zych ocenia, że ludzie są zmęczeni tzw. pandemią po prawie roku restrykcji. Ponadto Polacy widzą, że tracą swobodę, wolność oraz majątek.

- Jak podkreśla prof. Witold Modzelewski, lockdown wprowadza nieprawdopodobne spustoszenie, nie tylko ekonomiczne. Polacy przyzwyczajają się, że można nie pracować i dostawać pieniądze. Z kolei Krzysztof Zych zaznacza, że zamykanie ludzi w domach doprowadza do wielu tragedii, w tym nierówności i przemocy. Ponadto Polacy przestali się leczyć na inne choroby niż COVID-19. To może w przyszłości okazać się dla nas i służby zdrowia znacznie groźniejsze niż koronawirus - podkreśla polsatnews.pl.

Prof. Modzelewski zwrócił też uwagę, że ograniczenia dotyczą najmocniej gospodarki zdominowanej dotychczas przez Polaków. Teraz zaś wykupowane są aktywa tych firm, ponieważ masowo likwidowane są drobne i średnie polskie przedsiębiorstwa. Firmy dobija bowiem rządowy lockdown.