Główny lekarz norweskiej agencji Sigurd Hortemo stwierdził: „Opinie lekarskie sugerują, że powszechnie notowane reakcje niepożądane na szczepionki mRNA, takie jak gorączka i nudności, mogły przyczynić się do śmiertelnych przypadków wśród niektórych spośród osłabionych pacjentów”1.

Przy tej okazji światowe media podały, że duże badania przeprowadzone nad szczepionką (BioNTech / Pfizer) nie dotyczyły pacjentów ciężko chorych i obejmowały zaledwie kilku uczestników w wieku powyżej 85 lat.

Hortemo dodał też: „Nie możemy wykluczyć, że niepożądane reakcje na szczepionkę występujące w ciągu pierwszych dni po szczepieniu (takie jak gorączka i nudności) mogą przyczynić się do cięższego przebiegu i zgonu u pacjentów z ciężką chorobą podstawową”. 

W rezultacie Norweski Instytut Zdrowia Publicznego zaktualizował przewodnik szczepień przeciwko COVID-19 o bardziej szczegółowe porady dotyczące szczepienia osób starszych, które mają osłabioną odporność. Agencja podała także: „Dla osób ciężko chorych nawet stosunkowo łagodne skutki uboczne szczepionek mogą mieć poważne konsekwencje”. Stwierdziła także coś, co wydaje się mieć kluczowe znaczenie: „W przypadku osób, których oczekiwana długość pozostałego życia jest krótka, korzyści płynące z zaszczepienia mogą być marginalne lub pomijalne”. Mówiąc inaczej: Norwegowie uważają, że nie ma sensu szczepić poważnie chorych osób w podeszłym wieku – to nie wydłuży im znacznie życia, a może pozbawić tego, które im zostało.

Swoją drogą to zadziwiające, że firmy farmaceutyczne nie uwzględniły prawie w swoich badaniach najstarszych seniorów, do których w pierwszym rzędzie, zaraz po medykach, z reguły rządy kierują szczepionkę. Wiadomo, że to oni są najsłabsi i dla nich preparat może stanowić największe zagrożenie. Firmy farmaceutyczne zabezpieczyły się przed pozwami, zaznaczając w swoich ulotkach, że dla osób z obniżoną odpornością preparat może być niebezpieczny. Problem w tym, że wszystkie osoby z grupy ryzyka, najbardziej narażone na koronawirusa, to właśnie osoby z obniżoną odpornością. Wśród nich jest najwięcej tych, którzy czekają na szczepionkę jak na wybawienie.

Od 15 stycznia ruszyła rejestracja na szczepienia przeciw COVID-19 dla seniorów, którzy skończyli 80 lat. Natomiast od 22 stycznia zarejestrować się będą mogły osoby powyżej 70. roku życia. Informacje z Norwegii powinny natychmiast zapalić światło ostrzegawcze wszystkim służbom w Polsce i skłonić do refleksji, czy szczepienie w każdym wypadku ma sens. W Norwegii zmarły 23 osoby na 25 tys. zaszczepionych seniorów. Firmy farmaceutyczny uspokajają, że to uwzględniły. Mielibyśmy jednak w takim razie ok. 100 zgonów na 100 tys. seniorów, jedną osobę na tysiąc. To wcale nie wydaje się mało. Narodowy Program Szczepień powinien być uzupełniony o szczegółowe rekomendacje w przypadku seniorów, tak jak stało się to w Norwegii. Prawdopodobnie w wielu sytuacjach bardziej wskazana byłaby izolacja niż szczepienie. Na razie w Polsce szczepiono głównie lekarzy i celebrytów, z reguły ludzi młodych, a przynajmniej zdrowych, pracujących zawodowo. Rząd uspokaja, że nie było wiele powikłań poszczepiennych. To może się zmienić wraz z masowym szczepieniem seniorów. Ci, którzy najbardziej wyczekiwali na szczepionkę, mogą najdotkliwiej odczuć jej skutki uboczne.

1 Norway warns of fatal side effects of Covid-19 vaccine after elderly deaths,

https://www.thelocal.no/20210116/norway-warns-of-fatal-side-effects-of-coronavirus-vaccine-for-elderly.