Takim działaniem na szkodę państwa polskiego i ośmieszaniem powagi zarówno narodu, jak i państwa jest przyznanie wysokiego odznaczenia w postaci Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RP dla rudej ambasadorzycy USA, która przez cały swój pobyt w Warszawie czołgała nas zgoła, jak namiestnicy Katarzyny Wielkiej. Choć tamci byli mimo swojego chamstwa i brutalności ludźmi z większą klasą. A samo przyznanie orderu to przejaw skrajnego serwilizmu i upadku jakiegokolwiek autorytetu państwa polskiego. A to przyznanie orderu to naplucie w twarz milionom Polaków, których owa persona traktowała jak bydło z prowincjonalnego kraiku, będącego amerykańską kolonią na końcu świata. Kolonią o mniejszym znaczeniu, niż Nikaragua, Salwador, Boliwia, czy inny Gabon.

Pisałem już o kretyńskim pomyśle pałacu prezydenckiego na wyciągnięcie z politycznego niebytu Jana Marii Rokity. Pomyśle zgoła kabaretowym, ale można to nazwać solidarnością starych UD-eków i UW-oli (z tej Unii Demokratycznej i tej Unii Wolności). Jednak przyznanie orderu babie, która latami poniewierała majestat „najjaśniejszej Rzeczypospolitej” i która już po pierwszej tego typu akcji powinna dostać kopa z powrotem do Waszyngtonu. Przecież cztery razy mniejsze Czechy potrafiły się postawić i utemperować amerykańskiego ambasadora, kiedy tylko spróbował się tak zachowywać. Natomiast my, potomkowie dzielnych Sarmatów przez kilka lat ocieraliśmy z twarzy plwocinę i tłumaczyliśmy sobie, że to deszcz pada, a Ruda wcale nie chciała się tak zachowywać, tylko my ją swoją krąbrnością do tego zmuszaliśmy (niczym ofiara przemocy domowej jest winna bicia przez współmałżonka).

Wielokrotnie w tekstach publikowanych na łamach naszego portalu wspominałem o tym, że jeżeli PiS zrobi coś kretyńskiego, to za chwilę opozycja zrobi coś, co przebije ten kretynizm dziesięciokrotnie. I nie pomyliłem się. Otóż chwilę po przyznaniu przez pałac prezydencki orderu namiestniczycy Wielkiego Pomarańczowego Ojca na obszar Polin opozycja, a konkretnie Platforma Obywatelska pokazała, że jest wielokrotnie bardziej spolegliwa i lizopośladkowa, niż partia rządząca (choć wydawało się to absolutnie niemożliwe). Uczyniła to w dwóch odsłonach. Pierwszej, kiedy niemiec (celowo małą literą) bezhonoris causa herr Donald Tusk wygłosił lejące się wazeliną i lizusostwem przemówienie na spędzie niemieckiej partii CDU i drugi przypadek, kiedy mister Woźniak pełniący z ramienia PO funkcję marszałka województwa wielkopolskiego udekorował siedzibę sejmiku województwa wielkopolskiego w Poznaniu amerykańskimi flagami i portretami wujka Joe (tym razem Bidena, a nie Stalina) i Harris Kamali, od której skrajnym lewactwem na kilometr wali. Cóż kiedyś na pochodach pierwszomajowych był Marks, Engels, Lenin i Stalin, teraz są flagi Mumii Europejskiej, za chwilę będą portrety Bidena i Harris, a w dłuższej perspektywie czasu wszyscy będą 1 Maja obowiązkowo chodzić na pochody pod portretami Benjamina Netanjahu i pięknymi, biało-niebieskimi sztandarami z Gwiazdą Dawida przepraszając za wyssany z mlekiem matki antysemityzm. Ot mądrość etapu.

Jednak o robieniu łaski Amerykanom i Niemcom przez wielkopolskiego marszałkasimusa i „krula Europy” napiszę w dwóch kolejnych felietonach. A co do naszej sytuacji to przytoczę tylko jeden cytat i to z literatury pięknej. Brzmiący „nieszczęsne królestwo i zginienia bliskie”. Prowadzone przez obecnych durni politycznych za chwilę będziemy (a w zasadzie już jesteśmy) podnóżkiem kilkumilionowej Litwy i upadłej, pod każdym względem Ukrainy. Gratuluję więc tego sukcesu. I to całej, naszej klasie politycznej. Od lewa do prawa.

Piotr Stępień