Alan Mayfield i Ian Jenkins są razem od 2004 roku, a od ośmiu lat tworzą związek poliamoryczny z Jeremym Allenem Hodgesem. Po jakimś czasie zdecydowali się na… powiększenie „rodziny”. Przyjaciółka Jeremy’ego zgodziła się przekazać swoje zamrożone embriony. Tercet mężczyzn znalazł surogatkę, która w 2017 urodziła córkę Piper, a kilka lat później inna kobieta wydała na świat syna Parkera. – Rozważaliśmy, że dwóch z nas adoptuje dzieci, ale przecież tworzymy szczęśliwy związek we trzech, więc postanowiliśmy się zwrócić do sądu – mówi Alan. – Mieliśmy szczęście, że mieszkamy w Kalifornii, gdzie ludzie są bardziej liberalni niż w innych stanach. Sędzia był przeciwny, ale gdy przedstawiliśmy mu nasz punkt widzenia, zmienił zdanie. Wiedzieliśmy, że formalnie zostaniemy we trzech rodzicami jeszcze przed urodzinami Piper – dodaje. Niespełna czteroletnia dziewczynka chodzi już do przedszkola.

 

Na świecie zdrowy rozsądek w tej kwestii ma coraz mniej państw. Te, które chcą pozostać przy zdrowych i tradycyjnych wartościach muszą zagwarantować je sobie prawnie. Tak uczyniły np. Węgry. Parlament Węgier przyjął pod koniec ubiegłego roku ustawę, która de facto zakazuje adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, zezwala na adopcję przez małżeństwa i, za specjalna zgodą resortu ds. rodzin, przez osoby samotne. Projekt ustawy przedłożył rząd premiera Viktora Orbana. Parlament przyjął też 12 poprawek do konstytucji, w tym definicję rodziny jako związku, w którym ojcem jest mężczyzna, a matką – kobieta. Mimo iż istnieją wyjątki, w których osoby samotne lub członkowie rodziny mogą adoptować dziecko, minister sprawiedliwości Judit Varga zapisała w ustawie, że „główną zasadą jest to, iż tylko pary małżeńskie mogą adoptować dziecko, to znaczy mężczyzna i kobieta, którzy są małżeństwem”. Dotąd adopcje przez pary jednopłciowe były możliwe wtedy, gdy jeden z partnerów w tym związku występował o to jako osoba samotna.

 

W podobnym tonie podczas ostatniej kampanii prezydenckiej wypowiadał się Andrzej Duda. – Nie zgadzam się i nigdy nie pozwolę na agresywną seksualizacje dzieci. Nigdy nie pozwolę, żeby dzieci zostały adoptowane przez pary jednopłciowe, bo to jest eksperymentowanie na dzieciach. Nie pozwolę na eksperymenty na dzieciach – powiedział prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z mieszkańcami Czarnkowa w woj. wielkopolskim. – Nikt mi nie wmówi, że to jest wolność. To jest właśnie niewolenie dziecka, to jest wymuszanie na dziecku i nie wolno nigdy na to pozwolić. Mam nadzieje, że nigdy tego nie będzie w naszym kraju – powiedział Andrzej Duda. Zwrócił wtedy uwagę, że „polskie państwo chroni macierzyństwo i rodzicielstwo, a małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny”. – Ja chcę Polski, gdzie rodzice rzeczywiście mają zagwarantowane prawo wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami; żeby nikt nie miał prawa wtrącać się i ingerować w to, jak ich dzieci są wychowywane, żeby arogancko i bezczelnie wtłaczać dzieciom propagandę seksualną w szkole. Nie jako państwo polskie, tylko jakieś organizacje, które są do szkoły wpuszczane przez nieodpowiedzialne samorządy. Tego nie może być – powiedział prezydent.

 

Czy za tymi słowami powinny iść jasne przepisy? Przykład Węgier pokazuje, że tak. Niestety także przykład Stanów Zjednoczonych także pokazuje powagę problemu i szaleństwa z jakim trzeba się zmierzyć.

 

WO