Zbrodnia w Borowcach wstrząsnęła całą Polską. Obława na Jacka Jaworka nie przyniosła rezultatu. Podejrzewany o zabójstwo brata i jego żony oraz ich 17-letniego syna wciąż nie został schwytany. Nie jest też wykluczone, że mężczyzna mógł popełnić samobójstwo.

Eksperci mówią o dwóch scenariuszach. Domniemany sprawca mógł albo ukryć się za granicą, albo popełnić samobójstwo na odludziu.

– Jeżeli mężczyzna wciąż żyje i ukrywa się, to nie działa w sposób przypadkowy i chaotyczny. Postępuje według konkretnego planu. Być może już wcześniej znał dobrą kryjówkę w terenie i teraz z niej korzysta. Pamiętajmy też, że w pierwszych godzinach ucieczki jego wizerunek nie był rozpowszechniony przez media. Dlatego mógł mieć większą swobodę działania. Nie można wykluczyć, że ukrył się w ciężarówce i wyjechał za granicę – mówił na antenie Radia ZET psychiatra Jerzy Pobocha.

Do tragedii doszło w nocy 10 lipca. Odgłosy słyszał 13-letni syn zamordowanego małżeństwa. Ocalał, ponieważ najpierw schował się w szafie, a następnie uciekł z miejsca zbrodni. Chłopak przeżył, ale jego życie nigdy już nie będzie takie samo.

– Jak dowiedział się Super Express, premier Mateusz Morawiecki chce przyznać sierocie rentę specjalną – donosi tabloid.