Projekt został przygotowany przez nacjonalistyczną Indyjską Partię Ludową (Bharatiya Janata Party, BJP), która ma większość nie tylko w lokalnych władzach Uttar Pradesh, lecz także w rządzie centralnym. To właśnie rząd niezwykle gęsto zaludnionego indyjskiego stanu Uttar Pradesh planuje wdrożyć zachęty pieniężne dla rodziców, którzy mają tylko jedno dziecko, a także bezpłatną opiekę zdrowotną i edukację. Z drugiej strony planowane są kary dla rodzin wielodzietnych. Obejmują zakaz ubiegania się o poszczególne stanowiska pracy oraz brak zasiłków zapewnianych przez rząd. Na tym jednak pomysły się nie kończą. Dość kontrowersyjne rozwiązanie przewiduje sterylizację. Ludzie mogą dobrowolnie zgłosić się na zabieg w zamian za ulgi podatkowe, wyższe pensje i dotacje dla właścicieli domów. Pomysł wywołał spore oburzenie. Wprowadzenie prawa ograniczającego dzietność rozważa też północno-wschodni stan Assam, który także jest rządzony przez BJP. Tamtejsze władze już w zeszłym miesiącu ogłosiły plany dotyczące wstrzymania świadczeń dla rodzin, które mają więcej niż dwoje dzieci.

 

Po tych zapowiedziach zainteresowanie projektem ustawy wyrazili też rządzący stanem Gudźarat. „The Guardian” podaje zaś, że nowa polityka demograficzna może wejść w życie także w innych stanach, w których rządzi BJP. Posiedzenia lokalnych parlamentów zaplanowano w większości na drugą połowę lipca, wtedy może zapaść decyzja ws. nowej ustawy.

 

Krytycy uważają, że rozwiązanie będzie przymusem dla najuboższych mieszkańców Indii. Wiele osób uważa, że podejście jest niebywale kontrowersyjne, a nowa polityka jest ciosem w prawa człowieka. Mimo że proponowana jednorazowa opłata w Indiach dla rodziców posiadających dziewczynkę jest wyższa niż dla chłopca, krytycy nadal obawiają się, że rozwiązanie będzie przymusem wobec kobiet i grup mniejszościowych. Niektórzy są szczególnie zaniepokojeni, gdyż kraj nadal zmaga się z konsekwencjami przymusowej kampanii sterylizacji w latach 70-tych, która doprowadziła do milionów zgonów i nieudanych procedur. - Za każdym razem, gdy dochodzi do kontroli populacji, prowadzi to do przemocy wobec ciał kobiet. Środki kontroli populacji mogą prowadzić do gwałtownego wzrostu praktyk selekcyjnych i niebezpiecznych aborcji, biorąc pod uwagę silną preferencję wobec synów w Indiach, jak to zaobserwowano w przeszłości. – zauważa Kavitha Krishnan.

 

Chociaż oczekuje się, że w ciągu dekady Indie wyprzedzą Chiny i staną się najbardziej ludnym krajem świat, to wprowadzanie restrykcyjnej polityki rodzinnej budzi kontrowersje. Kwestionowana jest też zasadność wprowadzania nowego prawa. Raport National Family Health Survey z 2020 r. pokazuje, że wskaźnik urodzeń w Uttar Pradesh w latach 1993–2016 zmniejszył się prawie o połowę i nadal spada. Autorzy raportu przewidują, że do 2025 r. wskaźnik płodności (średnia liczba dzieci na matkę) spadnie tam do 2,1 – nawet bez nowego prawa. Już teraz wskaźnik ten spadł w 14 z 17 indyjskich stanów i wynosi obecnie 2,1 lub mniej. W obliczu tych danych można przypuszczać, że projekt jest motywowany politycznie. Stany Uttar Pradesh i Assam są skupiskiem licznych mniejszości muzułmańskich, które przez nacjonalistyczną BJP są postrzegane jako odpowiedzialne za „nadprodukcję dzieci”, narażającą ludność hinduistyczną na utratę niezbędnych surowców i koszty finansowe. Nowe prawo miałoby więc uderzyć głównie w tę grupę – wyjaśnia „The Guardian”. Polityka dwojga dzieci została już wdrożona w różnych formach (nie tak dotkliwych dla rodziców) w 12 stanach Indii. Cztery z tych stanów szybko się z niej wycofało, bo – jak podano – nie było jakichkolwiek dowodów na jej skuteczność.

 

WO