Do tragedii doszło w prowincji Nong Bua Lamphu w północno-wschodniej w Tajlandii. Były policjant uzbrojony w broń palną i nóż wtargnął się do jednego ze żłobków. 34-latek najpierw otworzył ogień do personelu żłobka, a następnie zaatakował dzieci nożem.

Zginęły co najmniej 34 osoby, a 12 jest rannych. Policja twierdzi, że wśród ofiar śmiertelnych jest 22 dzieci - informuje Wirtualna Polska.

Jak poinformował rzecznik miejscowej policji Paisal Luesomboon, 34-latek tego dnia wyszedł z więzienia. Ze służby został usunięty w ubiegłym roku z powodów "związanych z narkotykami". W żłobku mężczyzna miał szukać swoje dziecko, gdy go nie znalazł, zaatakował opiekunów i dzieci. Po dokonaniu masakry sprawca zabił w domu swoją żonę i dziecko, a następnie odebrał sobie życie.