Dr Conis, co istotne, opisuje w swoim tekście perspektywę amerykańską. Szczepionka na odrę pojawiła się w 1963 r. Śmiertelność z jej powodu w tym czasie wynosiła 1 na 500 000, czyli była niewielka. Conis zauważa, że w latach sześćdziesiątych odra nie była uważana za poważną chorobę w Stanach Zjednoczonych. Była wręcz postrzegana jako „gwarancja dożywotniej odporności” i to przez ekspertów. Ludzie uznawali ją za „błahe” schorzenie i „w zasadzie chorobę wieku dziecięcego”.

US Public Health Service, który miał przekonać ludzi do szczepień, musiał więcej najpierw zmienić postrzeganie tej choroby. Było to bardzo ważne dla samej promocji szczepień z czterech głównych powodów. Po pierwsze, wzrosła rola rządzących we wspieraniu szczepień na szczeblu lokalnym. Po drugie, zwolennicy szczepień opowiadali się za wymaganym szczepieniem dzieci jako najlepszym sposobem zapewnienia ochrony populacji. Po trzecie, tacy zwolennicy opowiadali się za ideą, że masowe szczepienia nie tylko pomogą w opanowaniu chorób zakaźnych, ale także je wyeliminują. I po czwarte, lokalne i federalne inicjatywy szczepień zaczęły skupiać się na „łagodnych” i „umiarkowanych” chorobach wieku dziecięcego. Odra była pierwszą tego typu chorobą, która stała się celem wspieranej przez władze federalne kampanii zwalczania poprzez szczepienia, która w dużym stopniu opierała się na prewencyjnych, obowiązkowych szczepieniach dzieci. Jego historia uosabia zatem zakres politycznych, epidemiologicznych, kulturowych i komunikacyjnych wyzwań stojących przed masową immunizacją we współczesnej erze szczepień.

Na początku przyszedł duży sukces. Po sześciu miesiącach kampanii z 1967 roku liczba tygodniowych przypadków odry spadła do 200, w porównaniu ze średnią 1000 przypadków tygodniowo w erze przedszczepionkowej. Później jednak nastąpił znowu wzrost zakażeń, ale tylko miejscowo. Okazało się, że chorują głównie Murzyni i Latynosi. Wynikało to z tego, że szczepiono głównie w prywatnych klinikach, więc mogli sobie na to pozwolić głównie biali i zamożni. Urzędnicy ds. Szczepień w CDC obwiniali nierówne wsparcie z Waszyngtonu, gdzie fundusze przeznaczone na szczepienia zmniejszyły się na początku prezydentury Richarda Nixona. Pierwsza dekada szczepień przeciw odrze, od późnych lat 60. do późnych 70. XX wieku, również uwydatniła nieprzewidziane wyzwania: członków klasy średniej i wyższej łatwo było przekonać, że warto zapobiegać odrze, ale osoby żyjące w ubóstwie mówiły o ważniejszych priorytetach. Długie kolejki i krótkie godziny w niedostępnych klinikach zdrowia publicznego nie pomogły, podobnie jak niewłaściwe przechowywanie szczepionek, słabe prowadzenie dokumentacji i brak szczepień w zalecanym wieku. Stało się również jasne, że do osiągnięcia odporności zbiorowiskowej konieczny jest wskaźnik szczepień znacznie wyższy niż zakładany pierwotnie – 55%.

Lekcje z nieudanej próby wyeliminowania skłoniły urzędników zajmujących się szczepieniami do zastanowienia się nad rozwiązaniami technologicznymi i prawnymi: szczepionką skojarzoną, która chroniłaby przed polio, ospą, odrą, świnką i różyczką. Takie przepisy, wymierzone w inne choroby, obowiązywały od dziesięcioleci. Kilka pierwszych przepisów wymagających szczepienia przed przyjęciem do szkoły pochodziło z początku XIX wieku i dotyczyło tylko ospy. W latach trzydziestych XX wieku w wielu stanach dodano przepisy wymagające szczepienia przeciwko błonicy przy zapisywaniu do szkoły. W ciągu dekady po tym, jak pierwsza szczepionka przeciw polio stała się dostępna w 1954 roku, mniej więcej połowa stanów dodała przepisy wymagające szczepionki przeciwko polio w szkołach. Do 1969 roku 17 stanów dodało odrę do swoich przepisów dotyczących obowiązkowych szczepień.

Ale jak zauważył Charles L. Jackson, doradca ds. zdrowia publicznego w CDC w Public Health Reportsw 1969 r. wszystkie prawa były „obowiązkowe” tylko w „duchu” – brakowało w nich kar, zawierały szerokie wyjątki z powodu schorzeń lub przekonań religijnych lub były z konieczności ograniczone w egzekwowaniu, aby nie kolidować z przepisami dotyczącymi obowiązkowej obecności w szkole.

Głównym celem inicjatywy Cartera było podniesienie wskaźników szczepień dzieci w całym kraju. Sekretarz ds. Zdrowia, Edukacji i Opieki Społecznej, Joseph Califano uznał, że prawa, biorąc pod uwagę ich nieodłączne ograniczenia, będą niewystarczające, ale potężna reklama może pomóc. Za namową Califano Kapitan Kangur, National Football League i Dear Abby użyli megafonów, aby zachęcić do szczepień. Podobnie postacie z Gwiezdnych Wojen R2-D2 i C-3P0, które nakręciły spot telewizyjny, w którym proszą „rodziców ziemi” o zaszczepienie swoich dzieci. Materiały kampanii ujawniają, że zwolennicy szczepień wyciągnęli kolejną lekcję z nieudanej próby wyeliminowania odry z lat 60. Łagodne i umiarkowane choroby musiały zostać przekonfigurowane jako poważne i przerażające. Federalne broszury i komunikaty prasowe podkreślały w szczególności poważne powikłania odry, świnki i różyczki, ponieważ opinia publiczna i wielu pracowników służby zdrowia postrzegało je jako mniej poważne niż ospa, polio i błonica. Do rozpowszechnienia wiadomości zrekrutowano dziennikarzy i lokalne wydziały zdrowia. Odra, świnka i różyczka były nie tylko częścią dorastania, napisał jeden z reporterów, ale mogą „okaleczyć i zabić”; inny napisał: „Jeśli to brzmi przerażająco, tak właśnie jest”. Jeden z departamentów zdrowia nazwał infekcje, którym można zapobiegać poprzez szczepienia, „siedmioma śmiertelnymi grzechami zdrowotnymi”. Od tego czasu odra nigdy nie była określana inaczej niż jako poważna choroba o dużym znaczeniu dla zdrowia publicznego. Inicjatywa Cartera przyniosła wskaźniki szczepień wśród dzieci blisko 90% we wszystkich dziedzinach, co jest bezprecedensowym poziomem. W roku 2000 uznano, że Odra w USA została wyeliminowana.

Osiągnięto pewien sukces, ale stało się to gigantycznym kosztem. Nie tylko wprowadzano świadomie opinię publiczną w błąd co do realnych zagrożeń wynikających z Odry. Doprowadzono bowiem do ograniczenia praw obywateli, nie pozwalając im korzystać z tych, które do tej pory mieli. Dr Conis opisuje też szeroki ruch tzw. antyszczepionkowców, a tak naprawdę ludzi podnoszących kwestię poważnych NOP-ów, które były bagatelizowane. Pamiętać trzeba przy tym, że samo dążenie do wyeliminowania chorób zakaźnych, w tym Odry, jest wyrazem określonej polityki zdrowotnej. Według innej, to właśnie naturalnie nabyta odporność w wyniku przechorowania jest drogą, którą powinniśmy podążać.

Jako przykład tego, co stało się z umysłami ludzi, urzędników i lekarzy, dr Conis podaje wybuch 129 przypadków Odry, kiedy siedliskiem choroby był Disneyland. Wybuchła wtedy panika, która doprowadziła do zaostrzenia przepisów dotyczących szczepień. Tymczasem jeszcze 50 lat temu kilkaset tysięcy przypadków zachorowań nie robił na nikim wielkiego wrażenia.

Chris Klinsky

 

Źródło: NIH – National Library od Medicine