Nie chcieli zabić. Szpital ukarany przez NFZ

0
0
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi został ukarany przez NFZ karą finansową po tym, jak tamtejsi lekarze nie uznali za zasadne dokonanie zbrodni aborcji na dziecku nazywanym w mediach Felkiem. Nie podano wysokości kary.

Łódzcy lekarze zalecili poród przez cesarskie cięcie. Po tym, jak jego matka przedstawiała zaświadczenie o rzekomych własnych zaburzeniach psychicznych, zamknęli kobietę w izolatce oddziału psychiatrycznego. Ostatecznie do zabicia nienarodzonego dziecka doszło w kontrowersyjnym szpitalu w Oleśnicy, gdzie ginekolog Gizela Jagielska wstrzyknęła 36-tygodniowemu Felkowi chlorek potasu prosto w serce, powodując jego śmierć.

Jak zrelacjonowała "Gazeta Wyborcza", według NFZ łódzki szpital rzekomo naruszył „prawo do informacji, godności i intymności” matki chłopca. Zarzucono również, że doszło do „uzależnienia udzielenia świadczenia w postaci aborcji od dostarczenia zaświadczenia, które już było w dyspozycji szpitala”, czyli zaświadczenia od psychiatry.

O ostatecznej karze dla szpitala będziemy mogli poinformować po zakończeniu ewentualnej procedury odwoławczej – poinformował Paweł Florek, rzecznik NFZ.

Z zarzutami NFZ nie zgadza się mec. Katarzyna Gęsiak z Ordo Iuris.

Wbrew narracji prezentowanej przez „Gazetę Wyborczą”, lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi, na czele z prof. (Piotrem) Sieroszewskim, nie uchylali się od udzielenia pomocy - podkreśliła. - Pacjentce oferowano zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie, co pozwoliłoby na udzielenie choremu chłopcu specjalistycznej pomocy medycznej zaraz po urodzeniu. Prof. Sieroszewski jednoznacznie argumentował, że płód – mimo zdiagnozowanej wrodzonej łamliwości kości – był zdolny do życia poza organizmem matki. W tej sytuacji wykonanie aborcji byłoby celowym zabiciem dziecka potencjalnie zdolnego do życia - wskazała. 

To już kolejny przypadek ukaranie przez NFZ szpitali za odmowę dokonania zbrodni aborcji. Nakładanie wysokich kar na szpitale chroniące dzieci poczęte rozpoczęła była minister zdrowia Izabela Leszczyna. Kara może wynieść do 2 proc. wartości kontraktu z NFZ. I tak sankcje wynoszące od 100 tys. zł do 350 tys. zł (po odwołaniach; początkowo niektóre przekraczały pół miliona zł) zostały nałożone na placówki z Łodzi, Pabianic, Lubartowa i Wrocławia. Jednocześnie, była szefowa resortu zdrowia wraz z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem zabroniła też weryfikacji zaświadczeń od psychiatry, które mogą posłużyć za podstawę zabicia dziecka nienarodzonego.

Czyli może i brakuje pieniędzy na leczenie, szpitale i prowadzące je samorządy są coraz mocniej zadłużone, są zamykane m.in. porodówki, ale za to szpitalom odbiera się pieniądze dodatkowo za to, że chcą leczyć, a nie zabijać.  

Źródło: pch24.pl

Sonda
Wczytywanie sondy...
Polecane
Przejdź na stronę główną