Polskość

Męki twórcze nienatchnionych geniuszy

Przynajmniej dwa z „marcowych” sloganów są niezależnie od kontekstu i uniwersalnie słuszne: „literaci do piór” i „studenci do nauki”.

Zostańmy tu przy literatach. Ktoś jeszcze przed wojną (nie pamiętam kto, ale to nie takie ważne) porównywał typowego pisarza francuskiego z typowym pisarzem polskim.

Pisarz francuski, jak wstanie rano, dokona higienicznych ablucji i zje śniadanie, to idzie do gabinetu, siada przy biurku i pisze. Stalówką, piórem, na maszynie – wszystko jedno, ale pisze. Pisze przez trzy, cztery, pięć godzin, w zależności od normy, którą sobie sam wyznaczył. Wykonuje więc swoją pisarską robotę tak, jak każdy rzemieślnik, który codziennie idzie do swojego warsztatu, siada na zydlu i bierze do ręki narzędzia i rzecz, którą ma do zrobienia. I regularnie, rok w rok, publikuje nową powieść, nowy esej czy co tam innego uprawia. Potem już może robić na co ma ochotę: iść na spacer, do kawiarni, do teatru, do kina, do restauracji, gdziekolwiek.

Pisarz polski – a za takiego uważa się już kogoś, komu Hoesick wydał cieniutki tomik wierszy nakładem własnym, albo „Wiadomości Literackie” opublikowały jedno opowiadanie, które pochwaliło dwóch znajomych krytyków i orzekło, że ma zadatki na geniusza – czeka na natchnienie. A że natchnienie przychodzi kiedy chce, a jak nie chce, to w ogóle nie przychodzi, pisarz polski cierpi męki twórcze, które musi jakoś ukoić. Na przykład w burdelu albo wódą, a najlepiej jedno po drugim. Najczęściej po prostu chleje z innymi pisarzami o zadatkach genialności u „Joska na Gnojnej” czy w innej spelunie, więc wtedy przecież pisać nie może, a potem też nie, bo śpi, a jak się obudzi, to ma kaca, więc też nie, a kaca trzeba wybić klinem. I tak da capo al fine, aż w końcu zapija się na śmierć i żegnają go nekrologiem, że był tak dobrze się zapowiadający, ale zgasł przedwcześnie, nie wykorzystując całej potencji swojego geniuszu.

Tytuł pochodzi od redakcji

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

3 komentarze

3 Komentarzy

  1. z-k

    7 marca 2018 at 15:24

    Na Prawym jakiś błogi spokój tylko te dwa „marcowe” slogany. A na sakiewiczowo-pisowskiej „Niezależnej” rejwach jak na rynku w Baranowiczach i totalne ŻYDOOPĘTANIE. Gliński od narodowego dziedzictwa ze swoim Sellinem i orlicą od klaskania zlikwidowali szpital i otworzyli kolejne żydomuzeum. Leninowsko-walterowsko-trockistowskie pociechy wyrosły na czołowych bohaterów narodowych niczym ich tatuśkowie z CZEKA, NKWD< SMIERSZU i UB. Ponoć sam Wielki Prymas nie mógł nacmokać się z zachwytu nad ich marcowymi zasługami w obalaniu żydobolszewizmu. I tak cały dzień, a co będzie jutro…..chyba Gądecki z Nyczem w dzwony bić każą. Gdybyż tak w TVP poszedł ktoś po rozum do głowy i poczytał Polakom co celniejsze fragmenty książki J. Brochockiego "Rewolta marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL" by się dowiedzieli o co tam chodziło. Pomarzyć można.

  2. LSED

    7 marca 2018 at 18:22

    Pisze Sándor Márai w swym „Dzienniku” (Nowy Jork,1956):
    „Pewien młody Węgier, który uczęszczał do jednej z tutejszych „szkół dla pisarzy” i napisał teraz książkę, zaczepił mnie na ulicy z prośbą, żebym przeczytał jego rękopis. Dawniej młodzi pisarze chadzali do kawiarni i burdeli. Nie mam zaufania do tego rękopisu”.

  3. tere fere

    8 marca 2018 at 11:50

    Brednie pan profesor wypisuje. Polski pisarz wstaje rano, idzie do roboty, żeby zarobić na życie, czynsz itp. a jesli szarpnął się aż na rodzinę, to musi zarobić jeszcze na tę rodzinę. Po robocie wraca zmachany do domu wieczorem i piszę nocą, zarywając snu. Oraz w soboty i niedziele zamyka się w pokoju, piwnicy czy garażu, aby pracować, a żona pomstuje. Mówimy tu o pisarzach, którzy nie są niańczeni przez władzę, ministra kultury i innych politykow. A już kobieta pisarka może sobie wybić z głowy zycie rodzinne.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra