Z zagranicy

Arcybiskup Turynu wzywa do modlitwy za przerwanie kryzysu w tworzeniu rządu

W Turynie diecezja mobilizuje Włochów do modlitwy o zakończenie kryzysu w konstrukcji rządu. Intencja modlitewna, jak ogłosił arcybiskup Cesare Nosiglia, podyktowana jest „trudnym momentem, przez który przechodzą instytucje zarządzające państwem”. Apel zostanie odczytany po komunii we wszystkich kościołach i wspólnotach diecezjalnych w najbliższą niedzielę, w dniu obchodzonych w tym kraju uroczystości Bożego Ciała. 

 

Inicjatywa abp. Nosiglia, aby zaprosić wiernych do modlitwy, została zainspirowana Dniem Republiki, który przypada we Włoszech 2 czerwca. Na ten dzień zwołali w Rzymie i innych miastach wielkie wiece poparcia dla poszanowania zagrożonej demokracji liderzy Ligi Północnej i Ruchu Pięciu Gwiazd, którym prezydent Włoch, mimo zwycięstwa w wyborach, zablokował utworzenie rządu z powodu forsowania eurosceptycznego ministra Savony. Hierarcha uważa, że w obliczu chaosu, który wciąż towarzyszy narodzinom przyszłego rządu i polaryzacji nastrojów społecznych, istnieje potrzeba zwrócenia się o pomoc do Boga.

„W delikatnej sytuacji politycznej naszego kraju – czytamy w objaśnieniu intencji apelu – wzywamy Pana, aby dawał tym, którzy są powołani do kierowania się rozumem i sercem w rządzeniu państwem, siłę do działania i dążenia z największym zaangażowaniem do dobra wspólnego. W tej sytuacji wszyscy Włosi mają możliwość towarzyszenia temu wysiłkowi poprzez modlitewne uczestnictwo „. 

 

W apelu arcybiskup podkreśla, że włoski Kościół oczywiście nie bierze strony żadnej z partii, ale chce podkreślić, że zarówno dla wierzących, jak i dla wszystkich obywateli, wartość, jaką reprezentuje Republika i jedność narodowa – poza uzasadnionymi różnicami w kwestiach czysto politycznych – jest dobrem wspólnym. A „Instytucje demokracji, tak zostały zaprojektowane, by zgodnie z Konstytucją, stanowić podstawę tego” wspólnego dobra „, do świadczenia którego wszyscy obywatele, bez różnicy, są również wezwani”. 

List do wiernych odnosi się także do kontrowersji, jakie ostatnio narosły we Włoszech wokół przyszłości Europy i chęci wzmocnienia narodowej podmiotowości Włoch w europejskiej wspólnocie. „Republika oznacza także uzyskanie bardziej precyzyjnej świadomości roli Włoch w społeczności międzynarodowej oraz ram porozumień, do których nasz kraj sam się dobrowolnie zobowiązał” napisał abp. Nosiglia.

Z ostatnich doniesień znad Tybru wynika, że mające większość parlamentarną: Liga Północna i Partia Pięciu Gwiazd są już ugadane w kwestii kolejnego porozumienie dla żółto-zielonego rządu (to barwy tych partii) i znalezienia miejsca dla zdeklarowanego eurosceptyka prof. Paolo Savony w rządzie, z którego obecności w nowym gabinecie absolutnie nie chce zrezygnować Liga.

Jednak Savona zostałby obsadzony już nie na stanowisku ministra gospodarki ( co zakwestionował prezydent Włoch), bo to ministerstwo miałby teraz objąć Giovanni Tria – profesor ekonomii politycznej i dziekan Wydziału Ekonomii na Uniwersytecie w Rzymie Tor Vergata. Savona byłby desygnowany na stanowisko ministra do spraw europejskich.

Rządem –jak chcą koalicjanci – pokierowałby jednak jako premier Giuseppe Conte, a nie zaproponowany przez prezydenta były dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego Carlo Cottarelli. Pytanie tylko, czy trędowaty” dla eurokratów Paolo Savona będzie nawet na nowym stanowisku do zaakceptowania dla prezydenta Matteo Mattarella, który chce uwiarygodnić Włochy w kursie prounjnym. Wyznaczając na funkcję premiera b. wysokiego urzędnika MFW prezydent wyraźnie liczył na dogadanie się Włoch z Brukselą i łagodzenie buńczucznych wobec UE nastrojów nowego włoskiego rządu. Jeśli Kwirynał powie NIE, kryzys polityczny i kryzys włoskiej demokracji znacznie się pogłębią.

Zderzają się bowiem dwie wizje dalszej drogi Włoch i miejsca tego kraju w Europie. Wyniki marcowych wyborów pokazały, że Włochy w tej kwestii pękły na pół. Partie eurosceptyczne dostały razem nieco ponad połowę poparcia, nie zagarnęły decydowanej większości.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

9 komentarzy

9 Komentarzy

  1. veritatis

    1 czerwca 2018 at 09:17

    To ‚delikatnie’ dramat hierarchy, który czyni ustrój i jego uczestników suwerenem ponad Boga. A ignoruje monarchię katolicką jako naturalny ustrój odzwierciedlający porządek Boży na ziemi.

    • prawo

      1 czerwca 2018 at 15:12

      Słusznie napisałeś. A ja dodam tylko, że suwerenem jest Bóg. Prawo jest tylko Boże. Dobrą wykładnię w materii (łamania) prawa podsunął p. Selin z PiS w rozmowie taką dziennikarkę-kretynkę-blondynkę z Polsatu, pytając czy w Generalnej Guberni Polacy też mieli przestrzegać prawa i wydawać żydów na śmierć.
      Ogólnie rzecz biorąc to problem polega na tym, że ludzie mylą PRAWO z „prawem”. PRAWO jest tylko Boże zaś „prawo” są to przepisy w wydaniu często różnych takich, którzy tylko chcą jeden drugiego okraść.
      Zrozumcie proszę, że prawo jest tylko Boże i nie ma innego. Ludzkie są obyczaje. Dobre obyczaje. To, co Timermansy, TVNy nazywają prawem to są tylko przepisy pomocnicze jak np kodeks drogowy. Przepisy mają ułatwić życie, ale nie są żadnym prawem.
      Tak jako ciekawostkę przypomnę, że takie niewinne przepisy ruchu drogowego doprowadzili komunistyczni złodzieje do absurdu, utrzymując w kodeksie drogowym jeden taki paragraf o obszarze zabudowanym, który pozwalał każdemu milicjantowi nieźle zarobić.
      Reasumując:
      prawo = Prawo Boże
      „prawo” = Lewo, syf, korupcja i zniewolenie słabszych i nienależących do sitw
      Prawo jest tylko jedno, Boże. I nie ma innego.
      Szczęść Boże

    • michu

      1 czerwca 2018 at 21:24

      Tylko kto ma prawo do katolickiej korony, skoro dawne dynastie zawiodły?

      • prawo

        2 czerwca 2018 at 01:21

        Wszyscy zapominają, że cały czas Polska jest królestwem a od 1 kwietnia 1656 roku obraną przez wszystkie stany królową jest Maryja. Matka Boska jest Królową Polski lege artis.
        Matka Boża jest de iure Królową Korony Polskiej i Wielką Księżną Litewską.
        Zapamiętajcie: dopóki nie popędzimy tych wszystkich drapichrustów to nie przywrócimy godności Królestwu Maryi.
        Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo

        • prawo

          2 czerwca 2018 at 01:22

          A tu Stanisław Michalkiewicz: Przy grillu, wódeczce i piwku
          cyt. „Akurat minął tak zwany długi weekend, z jakim od transformacji ustrojowej mamy do czynienia na początku maja, kiedy to przypadające na 1 maja święto naszych okupantów tylko jednym dniem przedzielone jest od przypadającego na 3 maja narodowego święta w rocznicę uchwalenia konstytucji, a w dodatku ten dzień jest jeszcze świętem kościelnym, jako że na prośbę polskich biskupów w 1920 r. papież Benedykt XV ustanowił święto Matki Boskiej Królowej Polski.
          Nawiasem mówiąc, to święto przypomina o lwowskich ślubach króla Jana Kazimierza, który 1 kwietnia 1656 r. ustanowił Matkę Bożą Królową Korony Polskiej i Wielką Księżną Litewską. Towarzyszyła temu aktowi, który jeszcze można by uznać za na poły religijny, a na poły państwowy, deklaracja obioru, wygłoszona przez podkanclerzego koronnego biskupa Andrzeja Trzebickiego „w imieniu rządców, dostojników i wszystkich ludów królestwa tego”, to znaczy – wszystkich stanów Rzeczypospolitej – która była już aktem ściśle państwowym, zarejestrowanym w grodzie – o czym wspomina również Henryk Sienkiewicz w „Potopie” – co miało znaczenie takie, jak dzisiaj publikacja w „Dzienniku Ustaw”. Na podstawie tej deklaracji podkanclerzego wszystkie stany Rzeczypospolitej uznały Matkę Boską za Królową Korony Polskiej, podobnie jak uznawały wszystkich innych królów elekcyjnych. Zatem od 1 kwietnia 1656 r. Matka Boska stała się de iure Królową Polski i Wielką Księżną Litewską, bo obydwa państwa tworzyły wówczas unię, obejmującą między innymi wspólnego króla. Ten akt nigdy nie został uchylony ani przez żadną władzę polską, ani nawet przez żadną władzę zaborczą – abstrahując już od kompetencji władz zaborczych w tej sprawie.
          Co więcej, w związku z ogłoszeniem przez papieża Piusa XII w roku 1950 dogmatu o wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny akt z 1 kwietnia 1656 r. nie dotyczył osoby zmarłej, ale żyjącej – bo według tego dogmatu Matka Boska została wzięta do nieba „z duszą i ciałem”, a więc bez uprzedniego odłączenia duszy od ciała, co, jak wiadomo, oznacza śmierć. Wynika stąd, że Rzeczpospolita Polska przez cały czas, od 1 kwietnia 1656 r., ma głowę państwa w osobie Królowej, a więc jest państwem o ustroju monarchicznym, bo Królowa raz obrana już nie podlega żadnym głosowaniom. Zatem ci wszyscy prezydenci są w gruncie rzeczy regentami.
          W takiej sytuacji warto zatrzymać się chwilę nad ratyfikacją przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego, który amputował Polsce ogromny kawał państwowej suwerenności. Wydaje się, że przed ratyfikacją takiego traktatu prezydent Kaczyński powinien skonsultować się z Królową, czy na taką amputację suwerenności swego królestwa wyraża zgodę. Techniczne trudności z nawiązaniem kontaktu w celu uzyskania takiej opinii mają znaczenie drugorzędne i nie można się na nie powoływać w celu usprawiedliwienia takiej samowoli. Tymczasem, o ile mi wiadomo, pan prezydent Kaczyński nawet nie podjął próby uzyskania od Królowej opinii na temat ratyfikacji traktatu lizbońskiego, podobnie jak Polacy nie zastanowili się nad tym w czerwcu 2003 r., kiedy to w referendum zagłosowali za anszlusem Polski do Unii Europejskiej. Ciekawe, czy Królowa przypadkiem nie odebrała takiego ostentacyjnego lekceważenia swoich monarszych uprawnień jako wielkiej zniewagi ze strony swoich poddanych, więc jeśli święto Matki Boskiej Królowej Polski mamy traktować serio, a nie jako imprezę przemysłu rozrywkowego, to odpowiednie czynniki powinny wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.”

        • t.

          2 czerwca 2018 at 20:55

          No i od tego czasu mniej więcej zaczęły się wszystkie tragedie, jakie spadały na nasz naród – najazd Rakoczego, przegrana wojna z Moskwą, z Turcją, upadek władzy, utrata niezależności, aż wreszcie rozbiory, 123 lata niewoli, II wojna światowa, komunizm.

          Dziękuję za takie „królowanie”.

  2. Stach

    1 czerwca 2018 at 10:52

    Głupi artykuł, bo wczoraj wieczorem, prezydent Mattarella rząd zaakceptował.

    Carlo Cottarelli sam się wycofał, składając rezygnację na ręce prezydenta i stwierdzając, że Włochom potrzebny jest rząd polityczny, a nie techniczny.

    Prof. Savona OSOBIŚCIE zaproponował Giuseppe Tria na ministra.

    Wiadomości w artykule są nieprawdziwe i nieaktualne. Poziom informacji na prawy.pl jest wręcz żałosny.

  3. Tomek

    1 czerwca 2018 at 11:01

    Przecież już wczoraj ten kryzys się zakończył, a dziś wrzucacie artykuł… Informacje są zupełnie nieaktualne, dezinformujecie czytelników (nie pierwszy raz, niestety).

    • prawo

      2 czerwca 2018 at 01:24

      A temu konfidentowi to już wszystko przeszkadza … a i tak przyłazi.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra