Treści obecne w mediach, których konsumentem są nieletni, ukazują zabijanie jako niezwykle atrakcyjne wizualnie, przemoc jako czynność za którą nie ponosi się konsekwencji. W mediach przemoc związana jest z działalnością pozytywnych i atrakcyjnych bohaterów, z którymi nieletni chcą się utożsamiać i na których się wzorują. Często filmy adresowane do dzieci zawierają dużo więcej przemocy niż filmy dla dorosłych.

Jak wskazuje w swojej (wydanej przez inicjatywę ewangelizacyjną „Wejdźmy na szczyt”) pracy „Człowiek telewizyjny” ksiądz profesor Andrzej Zwoliński „stopniowo zanika wrażliwość odbiorcy na agresje na skutek przyzwyczajenia się do scen przemocy w telewizji, a zarazem” odbiorca „sam szybciej ucieka się do przemocy w określonych sytuacjach życiowych”.

Zdaniem księdza profesora Andrzeja Zwolińskiego „odbiorca identyfikuje się z telewizyjnymi bohaterami i nieświadomie ich naśladuje”. Telewizja ze swoim patologicznym przekazem staje się wzorcem dla młodych. Takim wzorcem przestaje być „właściwie funkcjonująca rodzina”.

Według autora pracy telewizacja uniemożliwia socjalizacje (czyli przygotowanie do właściwego życia w społeczeństwie, między innymi ludźmi) dzieci, bo są one „osaczane przez mass media epatujące brutalnością i aktami przemocy”, co jest wyjątkowo niebezpieczne bo dzieci uwielbiają naśladować postaci z mediów, w tym i ich czyny – ukazywane ze szczegółami zbrodnie.

Wszystkie badania wskazują, że „częste oglądanie przemocy i okrucieństwa przyczynia się do powstania pewnego emocjonalnego zniewolenia na przejawy agresji”. „Oglądanie scen przemocy tłumi uczucie sympatii do ofiary i prowadzi do równoczesnego zwiększenia się progu tolerancji dla przemocy” czego „końcowym etapem jest tzw. znieczulica społeczna na agresje, przemoc i okrucieństwo”.

Przemoc w mediach zniekształca obraz świata, wytwarza „u odbiorców przekonanie, iż stosowanie agresji jest w społeczeństwie sprawą normalną i powszechnie akceptowaną”. Po wpływem mediów „świat i ludzie stają się w ocenie dziecka niebezpieczni i groźni” co degeneruje w dziecku normy moralne, zdrowe wartości i postawy. „Medialny przekaz scen przemocy prowokuje przyswajanie sobie takiego systemu wartości, w którym dominuje postrzeganie innych jako gorszych, co wytwarza gotowość do agresji”.

Najbardziej niebezpieczne są przekazy rozrywkowe zawierające przemoc, bo „czynnikiem ułatwiającym akceptacje agresji jest lekka forma przedstawienia”. Co charakterystyczne media przedstawiając agresje posługują się tymi samymi metodami którymi wojsko likwiduje w rekrutach naturalną niechęć do krzywdzenia i zabijania innych.

Są cztery etapy likwidowania wrażliwości u odbiorcy. W pierwszym etapie występuje nałóg oglądania materiałów, które stymulują. W drugim uzależnienie od takich materiałów wzrasta, wzrasta zapotrzebowanie na coraz drastyczniejsze treści. W trzecim etapie objawia się utrata wrażliwości na dotychczasowe materiały (które szokują normalne osoby). W czwartym etapie by poczuć satysfakcjonujące emocje wprowadza się w życie treści z oglądanych materiałów.

Pod wpływem agresji w mediach obniżeniu ulega kreatywność dziecka i staje się one „nadmiernie pobudliwe i lękliwe”.

Rodzice by chronić swoje dzieci przed demoralizacją muszą dzieciom uświadamiać, że przemoc źle kończy się dla agresora, rozwijać empatie dziecka wobec innych, kontrolować treści jakie dzieci oglądają, uczyć dzieci odpowiedzialnej percepcji treści z mediów, domagać się od producentów produkcji wartościowych treści. Również szkoły powinny prowadzić zajęcia z edukacji medialnej, by dzieci odpowiedzialnie i świadomie korzystały z mediów.

Jan Bodakowski