Lewica. Cóż można powiedzieć o ludziach przepojonych ideami lewicowymi? Kierują się emocjami, stosują podwójne standardy, w dodatku często nie widzą związków przyczynowo skutkowych dla swoich idei i głoszonych haseł. Mało tego, pewne frazesy przez nich używane wydają się przeczyć samym sobie. Ot, choćby Pani Wellman, która najpierw twierdzi, że nikt nie może jej mówić, co jest dobre, a co złe (w przypadku aborcji), by chwilę później chwalić się, jak to pobiła faceta bo ten katował psa – a katowanie psów jest przecież złe. Jestem przekonany, iż każdy rozsądny człowiek zgodzi się ze mną, po przeprowadzeniu jednej, dwóch rozmów z ludźmi lewicy, jak bardzo przeżarte nielogicznością i emocjami jest to środowisko. Ktoś mógłby wprost stwierdzić, że mamy do czynienia z ludźmi, co najmniej, głupimi. Nie jest to jednakże głupota. Głupota jest brakiem daru rozumu i mądrości; samo Pismo mówi, iż istnieją ludzie „Głupi [już] z natury" (Mdr 13, 1), niezdolni do poznania Boga i utożsamiający bóstwo ze światem natury i zjawiskami pogodowymi. W przypadku lewicowych poglądów mamy do czynienia z czymś znacznie gorszym: z oddzieleniem się kompletnie innej cywilizacji, wewnątrz naszej, klasyczno-chrześcijańskiej. Nim opiszę, o co dokładnie chodzi, skupmy się pokrótce na tym, czym jest nasza cywilizacja, bo tylko to da nam obraz straszliwej degeneracji, którą obserwujemy.

Autorytetem polskim, który zbadał i opisał podział cywilizacyjny oraz skonstruował samą definicję cywilizacji, był Feliks Koneczny, historyk i filozof historii, dziennikarz i fascynat teatru. Stworzył on, na bazie analizy, teorię Cywilizacji Łacińskiej (naszej), zwanej też zachodnią, tudzież europejską. Wedle definicji przez niego wyciągniętej, nasz krąg cywilizacyjny uformowały trzy filary: prawo rzymskie, grecka filozofia i poczucie piękna, oraz moralność chrześcijańska (katolicka), przy czym grecka filozofia i estetyka przetrwała w Rzymie, który stworzył także prawo jakie znamy dziś, a przechował obie te rzeczy Kościół katolicki. To w ramach tej cywilizacji powstały takie pojęcia, jak personalizm, stawiany jako przeciwieństwo kolektywizmu, oraz jako bardziej współczująca wersja indywidualizmu. To w obrębie tej cywilizacji funkcjonuje zasada, iż prawo nie działa wstecz, tudzież że każdy oskarżony jest uznawany, aż do udowodnienia winy, za niewinnego. To ta kultura pochyla się nad głodnymi i biednymi, każdego uznaje za Dziecko Boże, bez względu na wiek, rasę, pochodzenie, wyznawaną religię, płeć czy zdrowie. A wbrew opiniom wielu ignorantów – nie każda kultura takie coś wypracowała. To, co uznajemy za dobre (np. filantropię), a coś za złe (choćby pedofilię), jest przejawem działania w nas tych zasad cywilizacyjnych, a nie innych. Ateiści w starożytnej Grecji nie byli przecież mile widziani w Sejmie. W Sparcie chore dzieci były zrzucane ze skał. W Indiach istnieją do dziś „niedotykalni", oraz system kastowy, czy zabójstwa honorowe nawet w rodzinie. Chiny stawiają na kolektywizm, robiąc z ludzi trybik w machinie i do niedawna kontrolując nawet przyrost naturalny, siłą wymuszając aborcje. Fakt, że oscylujemy w takim systemie prawnym, moralnym i uznajemy za piękne właśnie greckie wzorce urody (spójrzmy choćby na figury greckie, kropka w kropkę dzisiejsze okładki magazynów dla pań), że uznajemy iż nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności, tudzież pochylamy się nad biednymi i chwalimy miłosierdzie... jest dowodem na to, że nasza cywilizacja, obita i podważona przez lata nieistnienia Polski, oraz późniejszą II Wojnę Światową a także komunę, jednak wciąż żyje.

Niestety, lata niszczenia nas zrobiły swoje. Wewnątrz Starego Kontynentu urosła nowa, przeciwna cywilizacja, która rozpycha się na lewo i prawo, torując sobie drogę do panowania. Zauważmy, jak ta antycywilizacja, zwana często Cywilizacją Śmierci (moim zdaniem, jest to cywilizacja pierwotna, plemienna), ustosunkowuje się do zasad naszej cywilizacji.

Przede wszystkim, zaczynają od podważenia samej wiary i autorytetu Kościoła. Ma to cel nie tylko duchowy, ale i społeczny. W momencie, gdy zdali sobie sprawę z tego, kto przenosi w sobie bagaż i wielkie bogactwo starożytnych i moralności Chrystusa, pojęli, że należy właśnie tego kogoś roznieść w drobny mak. Zauważył to nie tylko Hitler (pierwszy „Hitler" w tym tekście, lewicy pewnie już strzelają nerwy, bo ktoś wie, czym było NSDAP), który chciał wykorzenić chrześcijaństwo z narodu niemieckiego, gdyż „nie było ono dostatecznie germańskie", ale nawet Marks i Engels, twórcy marksizmu i jego odmian. Dzisiejsza lewica robi dokładnie to samo: chcą przeprowadzić rewolucję seksualną, a zatem na tym polu, seksualnym, dyskredytują Kościół. Obrazy grubego, łasego na pieniądze kapłana, który zabawia się z prostytutkami lub małymi dziećmi to już standard u lewicy, mimo że za wiele z faktami to nie ma wspólnego. „Skoro ktoś jest niemoralny seksualnie, jakim prawem ma pouczać o seksualności i czystości" - zasianie takiej myśli jest celem ich propagandy. Podważając Kościół, podważają także greckie poczucie piękna i niewinności. Wystarczy zobaczyć, jak bardzo zwulgaryzowali nagość i akty, które ze wspaniałego, niemalże boskiego przejawu symetrii, stały się epatowaniem seksualnymi fetyszami. Ba, coraz częściej feministki w ramach walki z patriarchatem promują takie rzeczy, jak: nie malowanie się, nie golenie nóg, nadwaga, ścięte krótko włosy, spodnie zamiast sukienek. Ta kontrcywilizacja nie kończy się, niestety, tylko na moralności, obyczajowości seksualnej (a więc i rozpadzie rodzin oraz upadku przyrostu naturalnego), ale także na samym prawie. Zauważmy, jak działają lewicowe media: podają na pełnej stronie informacje o oskarżeniu księży/Kościoła o pewne zbrodnie, ale już nie wrzucają sprostowania po czasie, że osoba/Kościół została uniewinniona. Robią to specjalnie, szerząc w ludziach nienawiść do Kościoła i nieufność wobec kapłanów, bazując perfidnie na dziele naszej cywilizacji, a więc na wolności słowa. Bo nie jest ważne, co się mówi, ale czego się nie mówi. A co z zasadą, starą i piękną, która mówiła, że nie ważne, kto mówi, ale co mówi..? Że nawet bezdomny może mówić z sensem? U lewicy to nie działa. Jeśli coś powie polityk prawicy, jest to zło, dowód „nienaukowości" i ignorancji; gdy powie to samo lewica: jest to mądre i fajne.

To, co wyczynia owa Antycywilizacja, co uznaje za swoje cele ideowe, to nie tylko degeneracja wartości, zasad i kultury cywilizacji zastanej (naszej), ale nade wszystko redefinicja pojęć, bo – jako, że głupi nie są – wiedzą, że kluczem do kultury jest język (antropologia kultury). I tak: nie ma kobiet i mężczyzn w ich świecie. Człowiek jest mniej wart od zwierząt, a samo człowieczeństwo to coś innego, niż dziecięctwo Boże, ambicje i zdolność do poświęceń. Nie liczy się dla nich wolność, prawda (całe życie przechodzą w pseudo pokornej postawie, wedle której non stop szuka się prawdy, nigdy jej się nie znajduje i umiera się bez jej poznania), odpowiedzialność, konsekwencja, przesłanki logiczne czy racjonalizm (nieważne, jak wiele o nim krzyczą). Dla nich ludzie życie jest najważniejsze, ergo: nie widzą, w przeciwieństwie do naszych przodków, powodu, by walczyć i ginąć za wartości i ojczyznę. To jeszcze nie wszystko. Wspomniałem, że moim zdaniem jest to kultura pierwotna, a więc mamy do czynienia z regresem mentalnym i kulturowym, z poziomu cywilizacji do poziomu plemiennego. Najmocniej widać to w degradacji z poziomu myślenia religijnego do myślenia życzeniowego, zwanego magicznym, gdzie nie istnieje przyczyna i skutek, a poglądy nie mają swoich konsekwencji. Nie bez powodu właśnie to środowisko jest tak przeżarte religiami wschodu, jogą, medytacją, wiarą w apokatastazę, synkretyzmem, równością prawd, relatywizmem. Ktoś jeszcze pamięta, co słynna feministka stwierdziła? Że na ich spotkania przyjeżdżają wiedźmy? Że urządzają sabaty? Dlaczego zawsze denne, damskie pisemka (bez urazy, drogie panie) posiadają w sobie horoskopy, mimo że istnieje precesja osi obrotu Ziemi? To wszystko jest skorelowane.

Właśnie to jest powodem tego, że my, wychowani w cywilizacji klasyczno-chrześcijańskiej, nie potrafimy dogadać się z lewicowcami. To dyskusja dwóch ludzi o jednej narodowości, ale z kompletnie innych kręgów cywilizacyjnych, z innymi definicjami i pojęciami, celami i zasadami. Czytając pamiętniki i dzienniki misjonarzy, którzy poświęcali życie na nawracanie dzikich plemion, pojąłem, że mieli oni dokładnie ten sam problem z nawracaniem ich, jaki my dzisiaj mamy przy próbie przekonania do faktów lewicy. Oni posiadają myślenie magiczne, są inną cywilizacją, różnią się od nas pojęciami. I jest to przerażające...

Tworząca się pod naszymi zawieszonymi w przepraszającej pozie nosami kontrcywilizacja jest cywilizacją pogańską, antychrześcijańską. Wszystko, co promuje Unia Europejska, łamie kompletnie zasady Starego Kontynentu i Cywilizacji Łacińskiej. Krok po kroku, powoli, bez nagłych zrywów (bo mogłyby być „zbyt kontrowersyjne", jak słowa Hartmana o kazirodztwie), ale jednak. Kropla drąży skałę, a nasi biskupi śpią. My sami śpimy. Gdzie wielcy apologeci? Gdzie obrońcy wiary? Nowa cywilizacja z nowym człowiekiem i nową religią, gdzie wszystko to te same błędy kultur pierwotnych i egoistycznych, nie będzie czekać. Pytanie tylko brzmi, czy jesteśmy świadomi zagrożenia ze strony demonów przeszłości, które powracają?