"Być wolontariuszem w hospicjum to ofiarować dobrą i wolną wolę, swój czas i bezgraniczne zaangażowanie. Ofiarnie pomagać opiekunom, pielęgniarkom, innym wolontariuszom, łagodzić ból choćby swoją obecnością, okazać prawdziwe współczucie i współodczuwać. Pomagać w różnego typu czynnościach w samym hospicjum lub w domu chorego. Umieć słuchać w sposób zaangażowany, a nie – powierzchowny. Koić głosem w czasie głośnej lektury, porozmawiać, pomóc w przygotowywaniu posiłków, zrobić zakupy a może po prostu być. Być dyskretnie, nie narzucać się, nie podkreślać – nawet nie świadomie – że jest się tym ocalałym. Póki co ocalałym. 

Roztropni wolontariusze potrafią też wykorzystać szansę poznania i nauczania się czegoś od innych. Opieka nad terminalnie chorym wymaga od nich nie tylko hartu ducha, lecz jasnych komunikatów werbalnych i niewerbalnych. Bezgranicznie Miłujący potrafią wspierać i umacniać innych wolontariuszy oraz pracowników, być wierni swojemu zobowiązaniu

Kiedy wreszcie zrozumiemy, że człowiek chory jest dla nas pewnego rodzaju darem? Czyni nas miłosiernym i współ-czującymi. Wejście w śmierć jest samotnym zbliżaniem się do Boga. Niewyobrażalnie samotnym. Świadomość własnej bezsilności przeraża związanym z nią cierpieniem psychicznym i fizycznym. W modlitwie prosimy, by Bóg uchronił nas od niespodziewanej śmierci, odbiera ona bowiem możliwość przyjęcia sakramentów. Nagła śmierć pozbawia szansy dobrego zakończenia ziemskich spraw i pożegnania z bliskimi. Kruszy wszelką nadzieję".

Marta Cywińska

fragment książki "Cywińska na prawym"