Timmermans stwierdził także: "Solidarność jest nie tylko wobec czegoś, co się nam podoba, ale czasem wobec czegoś, co się nam nie podoba. Jeśli kraje Europy Środkowo-Wschodniej będą nadal odmawiać solidarności, wcześniej czy później zostaną przywrócone granice w Europie".

Timmermans miał zapewne na myśli Węgry, Czechy i Polskę, które są na celowniku urzędników z Brukseli mimo, że większość krajów wspólnoty nie przyjęła uchodźców. Zarzut o niesolidarność jest absurdalny, bo Polska przyjęła w ostatnich latach nawet dwa miliony Ukraińców. Poza tym kwestię otwartych granic reguluje układ z Schengen, który obejmuje nawet te kraje, które nie są we wspólnocie jak Szwajcaria czy Norwegia.

Pogróżki te należy traktować więc jako przedwyborcze hasła, które mają pokazać jak prounijny jest Timmermans.