Cóż to jest ta polskość?

Pisałem o tym w kilku książkach, np. w „Zawsze Polska”. Teraz napisałem na ten temat oddzielną książkę pt. „Odzyskać polskość”. Jest to trzecia pozycja w serii „Obudź się Polsko” po książkach: „Odzyskać wolność dla Polski i Polaków” i „Odzyskać niepodległość”.

Na pytanie – co to jest polskość? – nie sposób odpowiedzieć krótko. Spróbuję to zrobić w miarę krótko w kilku materiałach w których tytule będą słowa „Odzyskiwanie polskości”.

Polski naród, jak opisałem to w książce „Odzyskać niepodległość” to jeden z pierwszych (jeżeli nie pierwszy) narodów, który pojawił się w Europie.

W większości krajów Europy nie było długo identyfikacji narodowej. Identyfikowano się z lokalnym władcą (księciem), królem lub państwem jako takim. Naród we właściwym sensie tego słowa w wielu państwach w ogóle się nie pojawiał. Trudno mówić na przykład o narodzie szwajcarskim czy brytyjskim. Tzw. naród włoski jest sztucznym (i to masońskim) tworem. Samo państwo włoskie powstało dopiero w 1861 r. Wiele społeczności zaczęło zyskiwać świadomość narodową dopiero w XIX w., co często powodowało, że tożsamość narodowa była jakimiś popłuczynami po rewolucji francuskiej czy lewicujących ruchach ludowych. Tożsamość ta zasadzała się na dominującej w danym kraju warstwie społecznej, jej obyczajowości i kulturze, przede wszystkim zatem na chłopach lub mieszczanach.

I tak np. Słowacy mieli swoje państwo już w VIII w., ale później przez ponad 1000 lat go nie było i Słowacy to byli głównie rolnicy i pasterze. Inne warstwy, przynajmniej do XIX w. tworzyli obcy. Tak więc w istocie naród słowacki i lud słowacki to jedno i to samo.

Dobrym przykładem może tu być Holandia, która powstała jako państwo, i to o charakterze kalwińskim, dopiero w XVI w. Wtedy 52 % Holendrów zamieszkiwało w miastach, co było rekordem świata (dziś poza rolnictwem zatrudnionych jest 97% Holendrów). Kultura Holendrów to kultura mieszczan (żeby nie powiedzieć drobnomieszczańska). Inaczej mówiąc naród holenderski to naród mieszczański wyznający zasady i wartości mieszczańskie.

Przez wieki istotnymi klasami społecznymi była arystokracja i szlachta. Nie miały one jednak z reguły wpływu ma kształtowanie się świadomości narodowej. Były nieliczne i hermetyczne, najczęściej kosmopolityczne. Ich oddziaływanie na pozostałe warstwy społeczne było niewielkie.

I tak np. we Francji szlachta stanowiła 1,5%-2% (niektórzy twierdzą, że 3%) społeczeństwa (ta liczba obejmowała przy tym tzw. szlachtę urzędniczą, którą w istocie stanowili mieszczanie kupujący sobie urzędy), a na Węgrzech i w Hiszpanii to było około 5%.

Polski naród to był zawsze naród szlachecki.

Tak o tym pisze, na przykład, Jakub Wojas w artykule pt. „Szlacheckie korzenie chłopskiego narodu” opublikowanym we „Frondzie Lux” (cytaty za: http://frondalux.pl/szlacheckie-korzenie-chlopskiego-narodu/ ):

W czasach I Rzeczypospolitej polska szlachta co prawda należała do najliczniejszych w Europie, ale i tak była to wyraźna mniejszość na tle całego społeczeństwa. Szacunki są tutaj różne. Szlachetnie urodzonych miało być, w różnym okresie, od 6 do nawet 15 procent. Najmniej liczne było mieszczaństwo, zdominowane przeważnie przez Żydów oraz Niemców – ok. 10 proc. Reszta – ok. 75 proc. – to właśnie chłopi. Nie była to oczywiście warstwa jednolita. W tej grupie mieściła się zarówno pozbawiona jakiegokolwiek majątku wiejska biedota, jak i bogaci gospodarze, często bogatsi od niejednego herbowego. Niemniej to proste zestawienie pozornie potwierdza tezę o chłopskim pochodzeniu przytłaczającej większości współczesnych Polaków. Tyle tylko, że nie w genetycznym pochodzeniu tkwi cały fenomen długowieczności szlacheckiej spuścizny. Szlachta posiadająca w Polsce przez wieki pozycję dominującą de facto stworzyła Polaków (wytłuszczenie – S. K.). W odróżnieniu od państw Europy Zachodniej tutejsi dobrze urodzeni pozbawili wpływu na politykę państwa pozostałe warstwy społeczne. Tym samym obywatelem mógł zostać jedynie szlachcic. To on decydował o wyborze króla, wybierał posłów na sejm bądź sam mógł nim zostać – w skrócie, tylko on mógł mieć wpływ na sprawy publiczne. Na tej podstawie kształtowało się pojęcie Polaka. Co ważne, Polaka nie w sensie etnicznym, a politycznym. Można było oczywiście być Polakiem etnicznym z Korony, nazywanym wówczas Koroniarzem, ale Polakiem w sensie obywatelem Rzeczypospolitej Obojga Narodów mógł być też Litwin oraz Rusin (dziś powiedzielibyśmy Ukrainiec). Musiał spełniać tylko jeden warunek – przynależeć do stanu szlacheckiego.

Podpisuję się pod tym tekstem, ale z dwoma wyjątkami.

Po pierwsze, szlachta polska nie była polskim narodem ani w sensie politycznym ani w sensie etnicznym.

Była narodem w sensie moralnym.

To bowiem nie jej uprawnienia polityczne decydowały o tym, że wyznaczała ona polskość i, że to szlachcice byli pierwszymi Polakami. Decydowało o tym ich przywiązanie do pewnego etosu i zespołu wartości.

Po drugie, by zostać Polakiem nie wystarczyło spełnić jeden warunek – być czy zostać szlachcicem w sensie formalnym (prawnym). Trzeba też było też przyjąć ten etos i ten zespół wartości.

Opisując przemiany zachodzące przez wieki w społeczeństwie zamieszkującym ziemie polskie Wojas stwierdza: „W konsekwencji przez cały okres I Rzeczpospolitej niższe warstwy nie tworzyły odrębnej formy polskości, tylko wpisywały się w tę stworzoną wcześniej przez szlachtę. Z drugiej strony szlachta, podobnie jak współcześni Polacy, była już wówczas warstwą, której przedstawiciele w dużej części mieli genetycznie nieszlacheckie pochodzenie”.

Trzeba by tu pewne kwestie rozwinąć i wyjaśnić.

W jaki sposób powstawała w Polsce szlachta? Skąd się brała. To oczywiste, że chłopi stanowili jej biologiczne zaplecze. Chłop stawał się szlachcicem za zasługi dla Polski, przede wszystkim na polu walki. Przyjmował wtedy szlachecki, czyli polski etos i zespół wartości.

Z drugiej strony pomiędzy szlachtą i chłopami nie było w Polsce takiej przepaści jak na Zachodzie. Te klasy w Polsce żyły obok siebie, wciąż się stykały, a nawet w pewnym sensie przenikały. Ziemiaństwo oddziaływało na szlachtę zagrodową a ta na chłopów. Szlachtę naśladowało mieszczaństwo. Naród szlachecki promieniował, polskość promieniowała. Zarażali się nią nie tylko chłopi i mieszczanie, ale równie obcy, którzy przybywali do naszego kraju i po jakimś czasie zostawali „rasowymi” Polakami.

 

Książkę „Odzyskać polskość” (stron 151) najprościej nabyć (w cenie 25,00 zł razem z kosztami wysyłki) pisząc na maila: savoir@savoir-vivre.com.pl lub dzwoniąc pod numer: 601-519-847.