Kwestię tę można rozwiązać w trojaki sposób. Można zatem przyjąć postawę reakcyjną – zdecydowanie przeciwdziałać wszelkim zmianom zachowując za wszelką cenę wszelkie formy życia społecznego, aby utrzymać „spoistość społeczeństwa”. Można też przyjąć postawę postępową, której celem jest przede wszystkim „dostosowanie się do zmiennych warunków życia” – wprost dążyć, i to programowo, do zmian, do „ulepszenia” za wszelką cenę tych warunków. Wreszcie można przyjąć postawę konserwatywną, która stanowi postawę pośrednią pomiędzy postawą reakcyjną a postępową, a zatem postawę, w ramach której bierze się pod uwagę tak konieczność zachowania „spoistości społeczeństwa” jak i konieczność „dostosowania się do zmiennych warunków życia”.

W ujęciu doktryny konserwatywnej, jak stwierdza J. Woroniecki, uznaje się, że natura ludzka jest niezmienna. Niezmienne jest zatem również prawo przyrodzone, ponieważ stanowi ono „ogólną dyrektywę postępowania, wypływającą z niezmienności natury ludzkiej”. Prawo pozytywne jest zaś „szczegółowym zastosowaniem tego prawa przyrodzonego do konkretnych, a więc zmiennych warunków życia”. Musi więc być ono zmienne i powinno się zmieniać tym bardziej im bardziej jest szczegółowe. Jednak wszelkie zmiany mogą naruszyć „spoistość społeczeństwa”. Należy zatem zrobić wszystko, aby było ich jak najmniej i by były wprowadzane stopniowo i ostrożnie i tylko wtedy, gdy wymaga tego jakieś znaczne dobro społeczne.

J. Woroniecki uznaje, że, w świetle katolickiej doktryny społecznej, można i należy zaakceptować te podstawowe twierdzenia doktryny konserwatywnej. Odnosząc się do programu polskich konserwatystów stwierdza, że może on zostać przyjęty w środowiskach katolickich tylko po dokonaniu jego istotnych korekt.

Tak więc należy:

  1. uzgodnić konserwatyzm z tą formą nacjonalizmu, która opiera się na zasadach chrześcijańskich;
  2. usunąć z niego wszelkie pozytywne odniesienia do liberalizmu, a przede wszystkim związaną z nim postawę „przeceniania wolności indywidualnej przy jednoczesnym niedocenianiu wymagań dobra ogólnego, które musi tę wolność w niejednym ograniczać”;
  3. przyjąć jako jego element koncepcję społeczeństwa jako żywego organizmu, którego jednostka jest częścią, w którym dobro wspólne jest dobrem każdej jego części;
  4. odrzucić „ekskluzywne klasowe czy też warstwowe stanowisko” i tak przekształcić program konserwatywny, by obejmował on wszystkie warstwy społeczne, by jego realizacja spowodowała dopuszczenie „ludu i klas robotniczych” do udziału w „moralnych i intelektualnych dobrach narodowych” oraz dobrobycie.

Konserwatyści polscy okresu międzywojennego postulaty te spełniali tylko częściowo. Ten fakt tłumaczy być może w jakieś mierze brak zainteresowania ich doktryną i działalnością myślicieli katolickich tego okresu.