Z założenia miał być to koncert, na którym zaprezentują się wykonawcy urodzeni od 1988 r. i przed swoim występem opowiedzą na wideo, z czym kojarzy im się wolność i jak to jest ją posiadać.

W praktyce poza młodymi muzykami, były też stare gwiazdy jak Maryla Rodowicz, Ryszard Rynkowski i inni.

Młode "gwiazdy" w swoich nagraniach chwaliły swobodę, podróżowanie bez barier, a nawet, jak Michał Szpak, który nie wystąpił z powodu choroby gardła, ale wystąpił na nagraniu, utożsamiły wolność z tolerancją.

Przekaz więc był banalny, ale powiedzmy, głos młodych artystów...

Prowadzący jednak koncert, a także głos, który się czasami odzywał z głośnika (akcent komediowy), utożsamiali wolność z możliwością konsumpcji, brakiem kolejek, wielością towarów... Ten sam banalny przekaz. Zero jakichkolwiek wartości.

Co prawda na koniec odśpiewano piękną piosenkę "Nie pytaj o Polskę" Ciechowskiego i pokazano scenę z "Jak rozpętałem II wojnę światową", kiedy to padają nieśmiertelne słowa "Polska jest tylko jedna", ale to trochę mało.

Płaskość koncertu pokazuje zresztą sam repertuar: "To nie ja" Edyty Górniak, "Buenos Aires" Manaamu czy "Otwieram wino" Sidneya Polaka.

Piosenek z przesłaniem, jak w przypadku Kukiza, który też wystąpił, było jak na lekarstwo.

Widać było, że Kurski bał się klapy sprzed roku i próbował na siłę przyciągnąć publiczność przed telewizory. W samym Opolu znowu nie było tłumów.

Szkoda, że TVP pod nowymi rządami nie ma dalej nic do zaproponowania...