Warto też dodać, że ambasada USA była jednym z 53 sygnatariuszy popierających ostatnią paradę LGBT w Warszawie. Co interesujące kraje sygnatariusze opłacały przyjazdy członków i przedstawicieli LGBT do Polski na paradę, aby zrobić przytłaczające wrażenie ilości i atrakcyjności młodych ludzi, którzy w niej uczestniczyli, gdyż lokalne ruchy i organizacje nie byłyby w stanie zapewnić nawet minimalnej frekwencji, jaką mogliśmy obserwować.

 

Wypadałoby więc zadać pytanie i zastanowić się, jak wygląda realizacja zarządzenia prezydenta USA w placówce dyplomatycznej w Polsce? Czy może z jakichś powodów prezydent USA cofnął to rozporządzenie, czy może ktoś w ambasadzie w Warszawie powinien za to stanąć na dywaniku?