87 proc. uważa, że ta niewystarczająca reakcja Kościoła na przypadki pedofilii doprowadza do obniżenia jego autorytetu, a 58 proc. jest jednocześnie zdania, że skala pedofilii wśród księży jest znacznie większa, niżby to wynikało z ujawnionych już spraw.

30 proc. badanych twierdzi, że problem pedofilii wśród księży jest wyolbrzymiany. Z takim poglądem nie zgadza się 57 proc. ankietowanych. 39 proc. ankietowanych wyraziło opinię, że w Kościół w Polsce jest atakowany, a ataki te mają osłabić Kościół i przygotować społeczeństwo na rewolucję kulturalną.

Wydaje się, choć brzmieć to może na pierwszy rzut oka absurdalnie, że wszyscy ankietowani mają rację. Reakcja hierarchów na przypadku pedofilii była spóźniona, dokonywała się pod wpływem medialnej burzy, a przez to jest mało wiarygodna. Z całą pewnością problem istnieje i jest większy niż wskazywałyby na to pojedyncze historie ofiar opisane choćby przez Sekielskiego.

Z drugiej strony z całą pewnością przypadki pedofilii wśród księży nie są częstsze niż w innych grupach społecznych. Skandalem jest oczywiście fakt ich tuszowania, ale skala jest często wyolbrzymiana. Jest to z pewnością wykorzystywane przeciwko Kościołowi w celu osłabienia jego wpływów na Polaków.

Problem jest skomplikowany, dlatego odpowiedzi jest wiele i wiele z nich jest prawdziwa. Należy wyjaśnić wszystkie przypadki pedofilii i żądać pociągnięcia do odpowiedzialności tych, którzy się ich dopuścili i tych, którzy te przypadki tuszowali. Wydaje się, że takie osoby powinny zostać wyrzucone z kapłaństwa.

Nie można jednak tracić z oczu odpowiedniej perspektywy i trzeba uważać, żeby nie stać się narzędziem w rękach tych, których interesuje tylko walenie w Kościół. W tych trudnych czasach trzeba być z Kościołem, a nie przeciwko niemu. To "bycie z" nie może jednak polegać na biernym posłuszeństwie i rezygnować z dążenia do tego, co prawdziwe i dobre.