Sędzia Łubowski uznał: "Denis Lisow został postawiony przez władze szwedzkie w sytuacji bez wyjścia, w istnej matni. Zostały mu odebrane dzieci, a jednocześnie postawiono mu warunki odzyskania dzieci niemożliwe do spełnienia, bowiem prawo stałego pobytu nie zostało mu przyznane".

Dodał także: "Dzieci zostały umieszczone w całkowicie obcej kulturowo, obyczajowo, religijnie, mentalnie rodzinie zastępczej, w której nie czuły się bezpiecznie. To niewątpliwie mogło u dzieci wywołać pogłębiający się stres, a w konsekwencji doprowadzić także do zaburzeń osobowościowych i psychicznych. Zdaniem sądu ojciec nie mógł patrzeć na to, jak dzieciom dzieje się krzywda".
Zaznaczył także, że władze szwedzkie nie działały w interesie dzieci: "W tym miejscu należy stwierdzić, że takie działania władz szwedzkich bezpośrednio godziły w dobro dzieci, pozbawiały je nie tylko tożsamości etnicznych, kulturowej, religijnej, ale przede wszystkim ciepła i miłości rodzicielskiej".

Lisow jest imigrantem z Rosji, któremu odebrano dzieci, kiedy jego żona zachorowała na schizofrenię i przekazano je rodzinie islamskiej. Lisow porwał własne dzieci i uciekł promem do Polski. Tutaj poprosił o azyl.

Jest to już kolejny taki przypadek. Niegdyś Żydzi uciekali przed prześladowaniami z całej Europy do Polski. Teraz są to też przedstawiciele innych narodowości.