* Marsz sodomitów wyruszył z placu uniwersyteckiego ok. 14.30. Było ich tylko ok. 800, a ponoć nazjeżdżali się do nas z Holandii i Niemczech.

* Do naszego miasta zjechali się jednak również kibice z całej Polski, którzy na okoliczność tęczowego marszu zawarli między sobą "pakt o nieagresji".

* Od rana do 16.00 trwała w naszej Katedrze adoracja wynagradzająca, w której uczestniczyły różne wspólnoty z Białegostoku i spoza.

* Jakoś ok. 13.00 wyruszył Marsz naszych środowisk spod św. Rocha pod Katedrę. Tu się zatrzymał, tu czekała już grupka nasza, był pełen plac i ok. 14.15 ks. Grzegorz Śniadoch wraz z Instytutem ks. Piotra Skargi oraz Proboszczem gospodarzem miejsca rozpoczęli Różaniec publiczny na schodach Katedry. Potem były i inne modlitwy, które przeciągnęły się aż do 17 (z racji tego, że sodomici byli blokowani, przez co kilkakrotnie policja zmieniała im trasę). Uczestniczyło w nich kilkoro Księży i Sióstr zakonnych.

Tutaj link do kilkuminutowego fragmentu z początku modlitw:

https://www.youtube.com/watch?v=vjRmGBlGkHc

Uzbrojonych jednostek policji było całe mnóstwo, latał nawet helikopter. Stałam z grupą mężczyzn i kobiet, trzymając na przedzie transparent z napisem "Mama i tata największym skarbem świata", aby zablokować pochód zgorszenia. Trzymaliśmy w górze różańce, wśród nas byli nie tylko kibice, ale i starsze osoby, a nawet ktoś krzyczał, że są i dzieci (!)... Policjanci zuepłnie na to nie zważając potraktowali nas "granacikami" z gazem pieprzowym... Na bezbronnych! Potem w telewizji jeden z nich powiedział, że rzucaliśmy kamieniami i butelkami i że to był powód, dla którego musieli nas tak potraktować (różaniec rzeczywiście jest potężną bronią i słusznie mogli czuć trwogę, jeżeli po niewłaściwej stronie stanęli, ale kamieni i butelek nie widziałam... choć jak rzucali w nas "granacikami" jak w psy, to bluzgów koło siebie trochę słyszałam. Podejrzewam jednak, że jakieś rozruchy mogły być na początku Marszu, a wtedy byłam pod Katedrą). Takie akcje powtarzały się kilkakroć, a raz grupę naszych "rozbił" helikopter... Ilu było rannych? - dokładnie nie wiem. Osobiście wiem tylko o jednej osobie.

 

W tym czasie na placu w pobliżu trwał piknik rodzinny...

 

Ostatecznie:

Pochód sodomii przed samą Katedrą nie przeszedł, lecz w pewnej oddali. Nie doszło - Bogu niech będą dzięki! - do żadnych aktów profanacji, a tęczowi nie byli tak odważni jak w innych miastach i zachowywali się "dość przyzwoicie"...

 

Tutaj znajduje się fotorelacja oraz inne materiały wideo:

https://poranny.pl/marsz-rownosci-w-bialymstoku-z-jednej-strony-bylo-kolorowo-i-glosno-z-drugiej-grozby-i-race-policja-zatrzymala-kilkanascie-osob/ar/c1-14291137

 

Policja oszacowała, że nasza kontrmanifestacja liczyła ponad 4 tys. osób, więc prawie 5 razy więcej niż sodomii, a i była jeszcze przecież duża grupa modlitewna pod Katedrą i rodziny na pikniku pokojwo pokazujące swoje przywiązanie do tradycyjnej rodziny i tradycyjnych wartości.

Mam nadzieję, że choć trochę pocieszyło to Serce Boże, że znalazło się tyle osób gotowych stanąć w obronie Jego ołtarzy i Majestatu...

 

Z pewnością jednak potrzeba nadal pokuty za publiczną zniewagę Bożą (na co zwrócił mi uwagę jeden Brat). 

I nie tylko za to, ale i za nasze grzechy i na pewno liczne błędy w tym dniu popełnione... 

 

A ten marsz (NIESTETY) jest pewnie dopiero początkiem, bo nasz kraj i nasze miasto kolą w oczy Sodomo-Europę...

 

To chyba tyle z takich ważniejszych informacji.

Bóg zapłać za każde westchnienie w intencji manifestantów i wynagrodzenia!

 

VIVA CRISTO REY!

Z Niepokalaną

Anna Olechno