Jak informuje Marcel Skierski redaktor naczelny magazynu „Luka" czasopismo powstało w odpowiedzi na jednostronność i pustkę współczesnej krytyki artystycznej. W ramach (lewicowej i pseudo liberalnej) narracji monopolizującej debatę publiczną sztuka jest tylko instrumentem szerzenia lewicowych ideologii. Takie lewicowe podejście okalecza kulturę, bo przemilcza twórczość niepasującą do lewicowego paradygmatu oraz ukrywa istnienie nielewicowej krytyki.

 

Redakcja magazynu „Luka" planuje pisać o sztuce w oparciu o konserwatywne wartości. Jest to niezwykle ważne, bo finansowane ze środków publicznych instytucje kultury służą dziś przeprowadzaniu lewicowej zmiany społecznej.

 

Na łamach magazynu „Luka" czytelnicy mają okazje przeczytać wywiad z Krzysztofem Karoniem, osobą, którą konsumenci internetu uznali za specjalistę w kwestii szkodliwego wpływu marksizmu na kulturę, a którego profesor Adam Wielomski uznał za ignoranta w kwestii marksizmu i Marksa.

 

Krzysztof Karoń w wywiadzie stwierdził, że sztuka nie działa na intelekt tylko na zmysły, a to, co zaczyna oddziaływać na intelekt, przestaje być sztuka. Nie mogę zgodzić się ta opinią Krzysztofa Karonia, moim zdaniem celem sztuki jest oddziaływanie na intelekt, np. sztuka zachodu ukazywała prawdy wiary i wydarzenia z historii, miała walor edukacyjny.

 

Czytając opinie Krzysztofa Karonia, miałem podobne wrażenie, jak czytając wypowiedzi autorytetów kreowanych przez środowiska „Gazety Wyborczej". Krzysztof Karoń jak lewicowe autorytety dużo mówi, jego wypowiedzi są skomplikowane, i odbiorca mający wdrukowany kompleks niższości może, z racji na to, że ich nie rozumie przesłania odebrać je jako mądre. Odbiorca bez kompleksów może zaś uznać, że nie rozumie przekazu, bo przekaz jest pozbawiony sensu.

 

W swoim wywiadzie Krzysztof Karoń uważa, że forma oddziałuje poza sferą intelektu na sferę biologii (moim zdaniem oddziałuje na obie sfery). Patologiczna forma ma niszczyć psychikę. Według Krzysztofa Karonia różna wrażliwość ludzi wynika z ich różnej konstrukcji psycho-biologicznej. Moim zdaniem wrażliwość jest wynikiem edukacji, a edukacja zdominowana przez lewice specjalnie niszczy wrażliwość, by ludzie byli okaleczeni i podatni na lewicową indoktrynację. Z moim zdaniem współgra przeświadczenie Krzysztofa Karonia, że zachód jest dziś tak zdemoralizowany, że patologie uznaje za normę.

 

W swoich rozważaniach Krzysztof Karoń sam sobie zaprzecza. Z jednej strony twierdzi, że zachód jest zdemoralizowany, a z drugiej, że ludzie gardzą sztuką nowoczesną. Krzysztof Karoń twierdzi, że uczelnie artystyczne replikują kolejne pokolenia twórców patologicznych form. To odważne stwierdzenie, tym bardziej że co roku uczelnie artystyczne kończy kilka tysięcy osób, które są niedopuszczone do rynku przez lewicową klikę kontrolującą rynek sztuki. Może lepiej byłoby, zamiast bez dowodów przekreślać co roku kilka tysięcy artystów (tak jak to robi Krzysztof Karoń), wykonać wysiłek i wśród tych tysięcy artystów znaleźć tych zakorzenionych w cywilizacji łacińskiej.

 

W swoim wywiadzie Krzysztof Karoń twierdzi, że lewica w ramach marszu przez instytucje zachowuje istniejące struktury, zmieniając ich treść, oraz że „najbardziej podatne na ideologie są młode osoby". Z tym stwierdzeniem Krzysztofa Karonia nie można się zgodzić, wszelkie badania (np. popularności antyklerykalnych bredni) pokazują, że jest absolutnie odwrotnie, im starszy rocznik, tym większa podatność na lewicowe brednie, im młodsi respondenci, tym bardziej konserwatywni.

 

Krzysztof Karoń uważa, że błędne są postulaty zaprzestania finansowania sztuki nowoczesnej z publicznych środków, jego zdaniem artyści zrobią to, co im zleci mecenas. Moim zdaniem po Polsce tego nie widać. Artyści jak byli lewicowi, to za rządów PiS stali się jeszcze bardziej lewicowi. Utopizm Krzysztofa Karonia widać w tym, jak ignoruje on realia tożsamości kulturowej artystów, polityków i urzędników, w tym, jak wierzy, że biurokraci rozdający publiczne środki, z racji zapewne na to, że stoją na wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego, będą wydawać pieniądze podatników sensowniej niż sami podatnicy. Moim zdaniem jest odwrotnie, to konsumenci sensowniej wydadzą swoje pieniądze niż urzędnicy.

 

Na łamach czasopisma „Luka" prócz wywiadu z Krzysztofem Karoniem (z którym się nie zgadza, a którego z zainteresowaniem poczytam), czytelnicy znajdą też liczne artykuły opisujące lewicowe patologie w sztuce.

 

Jan Bodakowski