Dziś, gdy kilka tygodni temu do prasy trafiła wiadomość o pedofilu jazzmanie Krzysztofie Sadowskim, jest cicho. Sprawę ujawnił dziennikarz śledczy Mariusz Zielke. Dowody są podobno niepodważalne. Zielke zgromadził materiał dowodowy od 21 osób. Są to molestowane przez muzyka dziewczynki, dziś już kobiety. Zgłosiło się także dwóch mężczyzn. Jak widać, płeć w wypadku pedofilii nie ma większego znaczenia. Sprawcą tych obrzydliwych gwałtów i molestowań okazał się Krzysztof Sadowski jazzman i producent programów telewizyjnych. W polskim świecie jazzowym jest to jedna z najważniejszych postaci. Ma duże znajomości w kręgach politycznych, biznesowych. Potrafi ustawiać ludzi. Wielu osobom – w tym także swoim ofiarom -  pomógł zrobić karierę.  Współtworzył programy „Tęczowy Music-Box” i „Co jest grane?”. Jest szefem Fundacji Tęcza wspierającej dzieci o uzdolnieniach muzycznych. Oczywiście jazzman zaprzecza wszystkiemu. W swoim oświadczeniu pisze, że wiadomości te „oparte są na pomówieniach jednej osoby.(…) w ubiegłym roku poprosiła mnie o  przekazanie jej dużej kwoty pieniędzy, które miały posłużyć jej w ułożeniu sobie życia”.  Po tej publikacji do Zielkiego zaczęły zgłaszać się kolejne osoby. Dziennikarz dysponuje ich nagraniami.

Najważniejsze, że o tym haniebnym procederze uprawianym przez lata przez Sadowskiego wszyscy w środowisku wiedzieli i… milczeli! Ofiarami były dzieci od 10 do 15 lat. „Przez lata wyszukiwał ofiary – pisze w swej publikacji Zielke – wśród najmłodszych, molestował je seksualnie, głaskał, łaskotał, wkładał rękę w majtki, ściskał za kolanko, udo, namawiał do płatnego seksu, w końcu znajdował tak niezdolne do oporu ofiary, że rozpinał rozporek i je gwałcił. Osaczał i utrzymywał nad nimi kontrolę przez wiele lat. Ile prób było nieudanych? Ile dzieci, którym nie podobał się zły dotyk uznało, że nic takiego się nie stało?(…) Do seksu zmuszał dziewczyny w dwóch samochodach (niebieskim i czerwonym), w piwnicy, w pokoju z pianinem, w siedzibie Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego przy Chmielnej 20 (dziś siedziba Jazz Jambore), w swoim mieszkaniu na Wiejskiej z widokiem na Sejm, w pokojach wynajmowanych na warsztaty i wycieczki z młodzieżą, internatach, bursach. Starał się wyszukiwać osamotnione dzieci z biednych lub niepełnych rodzin, ale nie były bezpieczne także te z bardzo wpływowych rodzin przyjaciół Sadowskiego i jego żony. Jedna osoba mogłaby kłamać, dwie, trzy mogłyby się zmówić, ale 21? Nieznających się, pracujących w różnych środowiskach, także bliskich Sadowskiemu osób?”

Mariusz Zielkie pracuje teraz nad filmem, który pokaże kto stoi za tym, aby afery pedofilskie z prominentami nie ujrzały światła dziennego. W dokumencie nazwisko Sadowskiego będzie jedynie punktem wyjścia.  Padną nazwiska znanych postaci ze świata kultury – filmowców, muzyków, ludziach teatru, szkolnictwa artystycznego. Ujawnione zostanie w końcu nazwisko jednego z najsłynniejszych polskich reżyserów, o którego skłonnościach do młodych chłopców mówi się w środowisku od dawna.  Bohaterami będą również ludzie ze świata biznesu i to tych z najwyższej półki.  „Postaram się wymienić wszystkie nazwiska – mówi Zielkie – Uważam, że to jest tak bulwersujące przestępstwo, tak okrutne działanie sprawców, że nie powinienem mieć żadnych skrupułów przed ich ujawnieniem. Jeśli polskie prawo będzie mi to uniemożliwiać, wyemigruję z kraju i zrobię to z zagranicy. Nie zostawię tego tematu”.

W maju tego roku, na antenie Polskiego Radia 24 Sylwester Latkowski autor wielu tekstów o pedofilii i dokumentu „Pedofile” o przestępcach seksualnych z Dworca Centralnego powiedział: „Policjanci z warszawskiego Śródmieścia od lat wiedzą, że na ich terenie działają pedofile, z których jeden był w III RP ministrem, drugi jest znanym autorem programów telewizyjnych, inny – wiceprezesem dużego banku, kolejny – posłem, jeszcze inny – znanym reżyserem filmowym. Kiedy policjanci przesłuchiwali pedofilów o głośnych nazwiskach, naciskano na nich, by nie sporządzali z tych przesłuchań protokołów. Kiedy opisali te naciski i złożyli raport komendantowi stołecznej policji, od oficera wydziału spraw wewnętrznych otrzymali ustne polecenie, żeby przestali się tą sprawą zajmować.(…) Raport nigdy do komendanta nie dotarł”.

Teraz za sprawą Mariusza Zielke święte krowy pedofilskie zostaną ujawnione i pociągnięte do odpowiedzialności. Wiele z ich ofiar przeżywa traumę sprzed lat jeszcze w swoim dorosłym życiu i nie może sobie poradzić ze zwichrowaną psychiką. A ich oprawcy chodzą na wolności i dalej uprawiają swój zbrodniczy proceder.