Każdego roku w polskich górach ginie  lub ulega urazom dziesiątki osób. Najczęściej na skutek swojej głupoty. Głupota, ta jest tym większa, że media systematycznie donoszą i pokazują przykłady nieodpowiedzialnych zachowań w górach. Mamy więc kobiety idące w góry w klapkach lub szpilkach, rodziców  idące w góry z wózkiem w którym są niemowlęta. Mamy ludzi ubranych nieadekwatnie do pory roku ulegających wyziębieniu, bez zapasów wody i jedzenia. Mamy idących w góry mimo zagrożenia lawinowego czy burzowego. Kilka osób ginie każdego roku z powodu nieostrożności spadając w przepaść. Następnie kiedy tym ludziom dzieje się źle dzwonią na numer alarmowy żądając śmigłowca ratunkowego ponieważ wyszli w góry w podkoszulku i nie wzięli pod uwagę że w wyższych partiach gór to leży jeszcze śnieg i może być zimno. Godzina lotu śmigłowcem to spore koszty, które ponosi z podatków całe społeczeństwo, w tym ludzie którzy w górach nawet nigdy nie byli. Oczekuje się podniebnej taksówki, bo ktoś czuje się zmęczony nie bacząc, że śmigłowiec może być akurat potrzebny komuś kogo zdrowie i życie jest autentycznie zagrożone. Dlatego uważam, że podobnie jak to ma miejsce na Słowacji, każdy kto wchodzi na szlak powinien wykupić ubezpieczenie, z którego utrzymywałoby się górskie pogotowie. Ponadto wszyscy powinni być świadomi odpowiedzialności finansowej za wezwanie pomocy w nieuzasadnionych przypadkach, a rodzice powinni być świadomi odpowiedzialności karnej za narażanie na niebezpieczeństwo własnych dzieci. Pora zmienić mentalność i nastawienie Polaków w temacie zachowań i postaw, w trakcie korzystania z uroków nie tylko gór zresztą . Mamy przecież analogiczne sytuacje nad morzem, czy na różnych rodzaju akwenach wodnych rozsianych po całej Polsce.

Każdego dnia w sezonie letnim tonie w Polsce kilka osób  i to zazwyczaj na skutek własnej głupoty lub brawury. Ludzie się topią ponieważ łączą kąpiele z alkoholem czy narkotykami i zapominają, że wysoka temperatura powietrza oraz gwałtowne schłodzenie organizmu w trakcie skoku do wody, to duże prawdopodobieństwo doznania szoku termicznego, które może się skończyć śmiercią nawet dla najlepszego pływaka. Do tego kąpiele w miejscach niebezpiecznych i niestrzeżonych. Mamy jeden z najwyższych współczynników utonięć w całej Europie. Do tego mamy jeszcze skaczących do wody z wysokości, którzy swoją letnią rozrywkę kończą na wózku inwalidzkim ze złamanym kręgosłupem. Są najczęściej młodzi ludzie, którzy przez egoistyczną rozrywkę wywracają życie sobie i swoim rodzinom, które od teraz będą musiały się nimi opiekować.

Góry, morze, rzeki czy jeziora to świat przyrody, który rządzi się swoimi prawami o czym zapominamy. Idziemy w góry beztrosko nieodpowiednio wyposażeni i przygotowani i nie dość że narażamy siebie i nasze dzieci to jeszcze potem narażamy zdrowie i życie ratowników idących nam z pomocą. Wystarczyłoby tylko trochę więcej wyobraźni i empatii, tymczasem Polacy na wakacjach to jakiś odrębny stan umysłu, zachowania jak w amoku, może więc trzeba na jakiś czas zamknąć wejście na Giewont, aż społeczeństwo dojrzeje do postaw wskazujących na rozsądek. Więcej profilaktyki w szkołach, medialnych kampanii społecznych a jak trzeba to i zaangażowania Kościoła w profilaktykę. Ludzie muszą sobie zdawać sprawę, że brawura i nieodpowiedzialność, to zło zarówno w wymiarze rodzinnym, społecznym jak i religijnym.