Po I wojnie światowej Bydgoszcz znalazła się w granicach odrodzonego państwa polskiego. Do 1926 r. opuściło ją ponad 60 tys. Niemców, czyli 85% ogółu niemieckiej ludności miasta. W przededniu II wojny światowej stanowili oni nieco ponad 6 % wszystkich mieszkańców. Bydgoszcz zwana była „małym Berlinem”, ze względu na to, że stanowiła centrum życia społeczno-politycznego mniejszości niemieckiej w Polsce.

W latach 30. osoby pochodzenia niemieckiego ulegały coraz większym wypływom hitleryzmu. Kontakty NSDAP z mniejszościami niemieckimi w Polsce zacieśniały się. Nasilała się wzajemna niechęć Polaków i Niemców.

W pierwszych dniach września 1939 r. Bydgoszcz przygotowywała się do odparcia ataku wojsk niemieckich. W niedzielę 3 września przez miasto zaczęły przejeżdżać cofające się oddziały polskie z Borów Tucholskich.

Tego dnia dywersanci niemieccy dokonali próby zbrojnego opanowania miasta. Około godz. 10.00 ostrzelano z kilkunastu miejsc jednocześnie część polskich oddziałów „Armii Pomorze”. Strzały padały również w kierunku polskich cywilów. Zginęło wówczas około 30 Polaków.

Wykonawcami akcji byli dywersanci z Rzeszy oraz Niemcy zamieszkali na Pomorzu, a głównie w Gdańsku i Bydgoszczy, członkowie prohitlerowskiej organizacji Selbstschutz, Volksdeutsche Mittelstelle i Hitlerjugend.

Działania te zostały zinterpretowane przez polskich dowódców jako działalność V kolumny, wobec czego przystąpili oni do tłumienia dywersji. Do akcji spontanicznie przyłączali się także mieszkańcy miasta i harcerze. W poszukiwaniu dywersantów aresztowano osoby narodowości niemieckiej, na których ciążył choćby cień podejrzenia. W przypadku znalezienia broni, zgodnie z prawem stanu wojennego, rozstrzeliwano je na miejscu.

W wyniku działań przeprowadzonych na terenie miasta w dniach 3 i 4 września schwytano i rozstrzelano, w zależności od źródeł, od 160 do ponad 350 osób pochodzenia niemieckiego.

5 września do Bydgoszczy wkroczyły wojska niemieckie. Jednocześnie rozpoczęły się represje na polskiej ludności w zemście za wydarzenia sprzed dwóch dni. Swą działalność rozpoczął Sąd Specjalny, który miał za zadanie ukaranie sprawców.

Wykorzystując wydarzenia w Bydgoszczy do celów propagandowych, minister propagandy w III Rzeszy Joseph Goebbels polecił określać 3 września „bydgoską krwawą niedzielą” (Bromberger Blutsonntag). Stwierdzając, że była to zorganizowana akcja Wojska Polskiego, rozpętano oszczerczą kampanię o rzekomych polskich okrucieństwach i mordach na mniejszości niemieckiej. Dzięki temu miała ona stanowić przeciwwagę dla relacji o zbrodniach popełnionych przez Niemców we wrześniu 1939 r. w Polsce.

W ciągu pierwszego tygodnia okupacji Bydgoszczy plutony egzekucyjne Wehrmachtu i Einsatzgruppen rozstrzelały około 600-800 Polaków. W ciągu kilku następnych miesięcy zamordowano od 1200 do 3000 mieszkańców Bydgoszczy.

Wydarzenia bydgoskie do dziś są przedmiotem sporu między historykami polskimi i niemieckimi. Podczas gdy ci pierwsi mówią antypolskiej akcji dywersyjnej, drudzy opisują je jako masakrę ludności niemieckiej i zaprzeczają prowokacji z jej strony, kontynuując tym samym linię goebbelsowskiej propagandy.