McCarrick nazywany "predatorem", który miał m.in. molestować kleryków przez lata i prowadzić podwójne życie, żyje obecnie w klasztorze w mieście Victoria w Cansas w USA. Dawny hierarcha Kościoła żyje rytmem zakonnym. Wstaje o 7.00, spożywa posiłki ze wspólnotą i się z nią modli. Jak mówi, jest zadowolony z tego trybu życia i podoba mu się tam, bo traktują go jak brata.

Pytany przez dziennikarza o swoje przestępstwa odpowiedział: „naprawdę nie jestem taki zły jak mnie malują” oraz „nie wierzę w to, że zrobiłem rzeczy, o które mnie oskarżają”. Odnosząc się do sprawy Jamesa Greina, którego zeznania były decydujące w procesie, a który oskarżył kardynała o molestowanie podczas spowiedzi, stwierdził: "Ta sprawa spowiedzi, straszna rzecz (…) byłem kapłanem przez 60 lat, i nigdy bym czegoś takiego nie zrobił… straszne jest wziąć święty sakrament i zrobić z niego grzeszną rzecz".

Były kardynał utrzymuje, że został wrobiony przez swoich wrogów, a młodzi ludzie zeznawali przeciwko niemu, bo tak im polecono. Dowody wobec niego są jednak mocne, a Kościół już wydał wyrok.