Pochodzący z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles profesor fizyki Andrea Ghez zauważył: “Nie widzieliśmy nigdy czegoś takiego od dwudziestu czterech lat odkąd badamy supermasywne czarne dziury. Zwykle jest to bardzo cicha, lichawa czarna dziura na diecie. Nie wiemy, co napędza tą wielką ucztę”. The Astrophysical Journal Letters opublikował ustalenia zespołu żłożonego między innymi z Tuana Do, Gunthera Witzela, Abhimata K. Gautamy i cytowanego już wyżej profesora Gheza.

Ustalenia są owocem badań między innymi w spektrum światła bliskim podczerwieni. Oznaczona kodem SgrA* czarna dziura jest w kręgu zainteresowania od przeszło dwóch dziesięcioleci. Charakteryzowała się dużą zmiennością. W 2019 roku osiągnęła ona szczyt przepływu fal na poziomie 6 megajanksy’ów. Za tym kryje się dwukrotnie większa aktywność niż obserwowana do tej pory.

Kwestią czasu jest kiedy badania z września 2019 dotrą do zwolenników teorii spiskowych i wieszczących koniec świata. Zwłaszcza, że wchłanianie naszej galaktyki pobudza wyobraźnię. Ustalenia naukowców pochodzą z przeszło trzynastu tysięcy obserwacji na przełomie stu trzydziestu nocy. Oszacowali, że prawdopodobieństwo zanotowania emisji na takim poziomie jest na poziomie pięciu promili. Obecne ustalenia są efektem obserwacji od 2003 roku. Naukowcy użyli przy tym teleskopu z obserwatorium Keck na Hawajach oraz Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile, znanym też pod skrótem ESO. Tutaj między innymi pojawiają się naukowcy z Polscy. W tym ostatnim obserwatorium dokonano również ustaleń odnośnie charakterystyki gwiazd otaczających Sagitarius A*.

Przy takich wiadomościach pojawiają się niejednokrotnie wątpliwości, czy nasz świat nie zmierza ku zagładzie. Instytut Nielsa Bohra na Uniwersytecie w Kopenhadze wraz z uruchomieniem Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) wydał oświadczenie odnośnie czarnych dziur. Opinia publiczna obawiała się, że w maszynie powstaną one w wersji mikro, a w efekcie świat będzie zasysany. Astrofizyk Johan Fynbo z Instytutu Nielsa Bohra wyjaśniła: “Czarne dziury nie są kosmicznymi odkurzaczami próżniowymi. Stają się nimi dopiero z chwilą kiedy coś zbliży się zbyt blisko czarne dziury i wpadnie do niej. W innym przypadku obiekty mogą orbitować nieopodal czarnej dziury tak samo jak Ziemia porusza się wokół Słońca ze względu na studnię grawitacyjną - lub też odlecieć”.

Dwa lata temu prasa, dla przykładu piórem George’a Martina z Daily Stars, donosiła o końcu świata ze względu na czarną dziurę na Słońcu. Pod nazwą AR2665 krył się obiekt o średnicy przekraczającej dziewiętnastokrotnie średnicę Ziemi. Po tym jak wykryli ją obserwatorzy NASA pojawiły się spekulacje, że zaowocuje wypuszczeniem w kierunku Ziemi dawki promieniowania powodującej śmierć istot żywych na naszej planecie. Poziom emisji ultrafioletu jest bowiem granicą między rozwojem roślin, a ich wymieraniem. To zaś jeden z przykładów potencjalnych zagrożeń.

Sama obserwacja czarnych dziur nie jest zjawiskiem prostym. Dopiero w kwietniu 2019 powstało zdjęcie jednej z nich uchwyconej za pomocą Teleskopu Horyzontu Zdarzeń. Zdaniem korespondentki Science Hannah Devlin od tego momentu rozpoczyna się przełom w zrozumieniu ich istoty. W odległości pięćdziesięciu pięciu milionów lat świetlnych w galaktyce Messier 87 sfotografowano czarną dziurę. Jest to o tyle interesujące, że ze swej natury one pochłaniają światło. Mimo tego sieć ośmiu radioteleskopów od Antarktydy po Chile uchwyciła przy współpracy dwustu naukowców pierwszy na świecie obraz tego rodzaju. Do tej pory jak zauważył szef Teleskopu Horyzonty Zdarzeń Sheperd Doeleman: “Czarne dziury są najbardziej tajemniczymi ciała we wszechświecie. Ujrzeliśmy to co do tej pory było niewidoczne”. Zdjęcie z efektem halo w swym centrum posiada czarną, pozbawioną światła sferę.

Tak właśnie wygląda również Sagitarius A*, jedna z dwóch czarnych dziur będących w kręgu zainteresowania Teleskopu Horyzontu Zdarzeń. Dzięki obserwacjom ustalono, że posiada masę czterech milionów Słońc. W dużym uproszczeniu z taką siłą “ściąga” masę do swego centrum. Zdjęcie z kwietnia posłużyło do rewizji teorii względności Einsteina. Badacz z Londynu Ziri Younsi zauważył, że nawet ta fotografia “Nie dała nam jeszcze odpowiedzi, co się dzieje w środku” czarnej dziury. O ile twierdzenia o końcu świata przez zasysanie naszego świata wydają się przesadzone nie ma dalej pewności, jak ona na nas wpłynie w przyszłości.

Jacek Skrzypacz