To już kolejny problem a elektrowniami atomowymi w ostatnich latach po Fukushimie i elektrowni w Majaku w Rosji.

Le Figaro w artykule z dnia 30 lipca br. donosi, że prawdopobonie w 2017 r. doszło do poważnego wypadku w elektrowni atomowej w Majaku. Rosjanie wciąż temu zaprzeczają, ale naukowcy uważają, że przeszła wtedy nad Europą chmura radioaktywna pochodząca właśnie z Rosji.

69 naukowców z Europy i Kanady  w artykule naukowym stwierdziło, że chmura radioaktywna, składająca się wyłącznie z rutenu, wykryta w Europie Zachodniej jesienią 2017 r., między 29 września a 7 października , pochodziła prawdopodobnie z Rosji. Zaobserwowano wówczas stężenie do 176 milibereli na m3 powietrza w Rumunii, co wynosiło 100 razy więcej niż na terenie całej Europy.

Naukowcy przeanalizowali 1300 pomiarów z 176 stacji badawczych w 30 różnych krajach. Dzięki temu udało im się ustalić, że chmura pochodziła z Rosji i powstała pod wpływem jakiegoś zdarzenia w zakładzie Majak.  Zdaniem autorów badań, do wypadku doszło tam podczas próby wytworzenia izotopu ceru-144, potrzebnego do eksperymentów z neutrinami we włoskim Narodowym Laboratorium Gran Sasso.

Wypadek mógł mieć miejsce 25 lub 26 września 2017 roku. Byłoby to  dokładnie 60 lat po katastrofie kysztymskiej, trzeciej najpoważniejszej awarii jądrowej w historii, do której doszło 29 września1957 r. w Majaku.

Rosja przez 35 lat nie przyznawała się wówczas do tego wydarzenia. Obecnie może być podobnie. Naukowcy twierdzą, że chmura nie stanowiła zagrożenia dla zdrowia i życia.