Dziś kobiety nie są już raczej muzami. Przejmują funkcje i stanowiska mężczyzn. Czyja to wina? Mężczyzn? Kobiet? Kultury? Jakie są fakty?

Wydaje mi się, że w znacznej mierze kobiety wkraczają w świat mężczyzn bo ci mężczyźni nie potrafią już sprostać swoim obowiązkom, nie są już w znacznej mierze mężczyznami, a na pewno nie są, w wielu przypadkach, prawdziwymi mężczyznami. Efekt jest taki, że kobiety również przestają być sobą. Zauważyły to już same kobiety, nawet te które od lat promują konsekwentnie feminizm.

W jednym z kobiecych pism odnalazłem materiał pt. „Świat bez bab?!” Czytamy w nim, między innymi: „Zakrawa to na ponury żart, ale niektórzy lekarze i naukowcy całkiem serio biją na alarm: nadciąga zmierzch kobiecości.” W związku z tym redaktorki pisma zadają pytanie: ”Czy wytrwale szturmując świat zdominowany przez mężczyzn, nie zaczęłyśmy aby pisać scenariusza do swoistej Antyseksmisji?”. Następnie ogłaszają konkurs: „Oto pytanie na nowe tysiąclecie: ILE KOBIETY ZOSTANIE W KOBIECIE?”

Konkurs jest dla kobiet. Dlatego odpowiadam na to pytanie poza konkursem.

Jeżeli dalej będzie dominować kultura ignorująca naturę człowieczeństwa, a więc również wszystko, co ludzkie (także płeć) to w kobiecie zostanie tyle kobiecości ile prawdy jest w tej kulturze. To samo będzie z mężczyznami, czy, po prostu, ludźmi jako takimi. Tak więc wniosek jest jeden: albo my albo ta kultura. Ogłośmy zatem wiek XXI wiekiem człowieka, wiekiem dziecka, mężczyzny i kobiety i podporządkujmy temu hasłu wszystko, przede wszystkim kulturę. Powinniśmy jeszcze, nota bene, pamiętać o tym, że, tak na prawdę, jakiś czas może być czasem człowieka jeżeli będzie czasem Boga. Przypomnijmy, co mówi Pismo Święte: „Powiedział głupiec w swoim sercu: Nie ma Boga.”