"Grzech złości" ma polegać na tym, że Polacy, zwłaszcza młodzi, są nastawiani przeciwko Kościołowi pod wpływem realnych czy rzekomych związków Kościoła z władzą, pod wpływem różnego typu skandali, prawdziwych i rzekomych", i antyklerykalnej agitacji. Sprawia to coraz większą niechęć ludzi do Kościoła, która z czasem przerodzi się w obojętność i postawę „Zajmijcie się sobą, a my zajmiemy się sobą”.

Taki proces faktycznie można zaobserwować, ale w mniejszym lub większym stopniu Polskę dotyka także "grzech teologiczny", "moralny" i "protestantyzmu". Rzecz w tym, że obecnie cały Kościół powszechny poddawany jest zmasowanym atakom i to atakom z jego środka, a nawet z samego serca, której dokonują świeccy, kapłani i biskupi.

Kościół, według określenia Pawła VI sprzed 50 lat, "sam się biczuje" i będąc niewiarygodnym dla własnych dzieci, staje się niewiarygodny dla młodych pokoleń, które widzą w nim tylko jałowe spory i brak jednoznacznego świadectwo o Dobrej Nowinie.

Potrzeba dziś przede wszystkim nawrócenia, powrotu do wiary przodków, odrzucenia relatywizmu, jasnego świadectwa życia wiary i życia chrześcijańskiego, aby sprzeciwić się tym, którzy chcieliby, aby Kościół w Polsce przestał istnieć.