Wsparciem dla protestanckiego syjonizmu była teologiczna koncepcja dyspensacjonalizmu zakładająca, że Kościół nie zastąpił Synagogi, która niedługo doczeka się spełnienia Bożych obietnic. Jej twórcami byli Edward Irving i John Nelson Darby. Obaj byli prekursorami ruchu charyzmatycznego. Irving był szkockim duchownym, który usunięty z kalwińskiego Kościoła Szkocji, założył własną sektę nazwaną od jego nazwiska „irwingianizmem”, w której głosił ideę millenaryzmu – pogląd, że niedługo nastanie tysiącletnie królestwo szczęśliwości na ziemi, kiedy diabeł zostanie spętany. Darby był z kolei duchownym anglikańskim, który później założył sektę braci plymuckich – radykalny nurt ewangelikalnych chrześcijan. To m.in. pod wpływem tej grupy był Smith Wigglesworth, jeden z kluczowych teologów ruchu zielonoświątkowego, najważniejszej gałęzi ruchu charyzmatycznego.

Millenaryzm odgrywał zasadniczą rolę w dyspencjonalizmie, w którym dzielono świat na siedem okresów (dyspensacji). W ostatnim okresie miało właśnie zapanować tysiącletnie królestwo, w którym władzę otrzymaliby Żydzi.

Dla ruchu charyzmatycznego Charles Parham jest postacią kluczową. Ten były pastor metodystyczny jako jeden z pierwszych przeżył „chrzest w Duchu Świętym” i zapoczątkował współczesną modlitwę językami, z czasem został też uznany za ojca Ruchu Zielonoświątkowego.

Jego poglądy zostały zawarte w dwóch zbiorach kazań: A Voice Crying in the Wilderness (1902 r.) i The Everlasting Gospel (1911 r.).

Dużą część obydwu książek stanowią rozważania o wyższości anglosasów nad innymi narodami. Parham wierzył, że należą oni do tzw. 10 zagubionych plemion Izraela. Są ludem wybranym, mającym specjalne zadanie wobec świata. I tak wierzył np. że brytyjska Królowa Victoria pochodzi w jednej linii od starożytnych królów żydowskich. Tworzył nawet absurdalne genealogie, które miały to potwierdzać.

Parham był syjonistą. Uważał, że Żydzi muszą wrócić do Jerozolimy i proponował, aby Amerykanie odkupili Palestynę. Wiązała się z tym polityczno-religijna wiara w posłannictwo Amerykanów i Żydów, którzy poprzez wspólne działania przygotują świat na Armagedon – ostateczną bitwę dobra i zła. Wiara ta skutkowała w XX w. rozpoczynaniem kolejnych konfliktów przez USA.

Parham wierzył też, że Antychryst będzie konkretnym człowiekiem, który powstanie w Jerozolimie. Sprowadzenie tam Żydów miało być przygotowaniem się na ten moment. Prowadziło to znowu do mieszania polityki i religii, konfliktów militarnych i religijnych.

Bez ruchu charyzmatycznego syjonizm byłby tylko jednym z wielu przejawów niebezpiecznej formy nacjonalizmu. Protestantyzm podniósł go jednak do rangi dogmatu, w który wierzą miliony ludzi na świecie.