W lipcu do Marszałka Sejmu wpłynął obywatelski projekt zgłoszony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Pedofilii”. Jego głównym inicjatorem jest Fundacja Pro – Prawo do życia, wspierana przez wiele innych organizacji społecznych. Komitet zebrał przeszło 260 000 podpisów poparcia dla projektu. Najważniejszym celem projektu jest przeciwdziałanie publicznemu propagowaniu lub pochwalaniu pedofilii. Przewiduje on również kary za publiczne propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez osoby małoletnie obcowania płciowego lub dokonywania przez nie innych czynności seksualnych.

 

Pomimo dużego poparcia społecznego projekt „Stop Pedofilii” stał się przedmiotem ataków ze strony niektórych mediów i polityków. W Parlamencie Europejskim przeprowadzono na jego temat debatę, zainicjowaną przez posła Roberta Biedronia. Jej następstwem ma być podjęta w najbliższych dniach rezolucja, mająca potępić domniemany „zakaz edukacji seksualnej”, który rzekomo miałby być pokłosiem przyjęcia projektu „Stop Pedofilii”.

 

Instytut Ordo Iuris w analizie wskazuje, że pomimo pewnych mankamentów projektu, jego zasadniczy cel jest w pełni zgodny nie tylko z polską Konstytucją, ale również z prawem Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 72 ust. 1 ustawy zasadniczej każdy może domagać się ochrony dzieci przed demoralizacją. Zarówno nauka prawa, jak i orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego jasno wskazują, ze dzieckiem w rozumieniu tego przepisu jest osoba małoletnia, a zatem do ukończenia 18 roku życia. Co więcej, zgodnie z preambułą unijnej dyrektywy w sprawie zwalczania niegodziwego traktowania w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego dzieci oraz pornografii dziecięcej, państwa członkowskie powinny podejmować działania, mające zapobiegać czynom związanym z propagowaniem niegodziwego traktowania dzieci w celach seksualnych, a nawet mogą zakazać takich czynów. W analizie wskazano również, że sam zakaz zachęcania dzieci do podejmowania współżycia seksualnego nie jest precedensem w skali europejskiej. Podobne rozwiązania znane są w prawie niemieckim i brytyjskim.

 

Nie jest prawdą, że projekt zakazuje edukowania dzieci na temat ludzkiej seksualności. Nigdzie w programie nauczania nie ma mowy o tym, że nauczyciel ma propagować czy też pochwalać podejmowanie współżycia seksualnego przez małoletnich. Czym innym jest realizacja podstawy programowej, a czym innym odejście od przewidzianej programem podstawy nauczania i zastąpienia jej skrajnie permisywną wersją edukacji seksualnej typu C. Notabene, w obecnym stanie prawnym do popełniania przestępstwa może dojść również podczas lekcji historii, gdy nauczyciel publicznie pochwali ustrój nazistowski lub komunistyczny, odchodząc od przewidzianej programem podstawy nauczania” - komentuje mecenas Bartosz Zalewski z Ordo Iuris.

PRZECZYTAJ ANALIZĘ