Otrzymują je obecnie kobiety, które ukończyły 60. rok życia jako pewne świadczenie pomostowe przed „prawdziwą” emeryturą, jak również mężczyźni, którzy jednak ukończyli 65. rok życia. Nie można powiedzieć jednak, że nikt na tym nie zarobił. Obłowiły się bowiem zagraniczne fundusze emerytalne, korporacje z Zachodu, które otrzymały miliardy złotych do inwestowania. Inwestowały zazwyczaj źle, traciły pieniądze lub nie zarabiały, ale pobierały przy tym wysokie prowizje.

Jeszcze teraz w OFE znajduje się 165 miliardów złotych. 1 stycznia 2020 r. w życie ma wejść ustawa likwidująca OFE i przenosząca te fundusze do ZUS-u. Krok dobry, ale szkoda, że przy okazji państwo znowu uszczupli pieniądze obywateli. Przy tym procesie ma zostać bowiem pobrana opłata przekształceniowa w wysokości aż 15% z kont OFE. W dodatku 329 tys. kobiet, które pobiera te mizerne 200 zł, od 1 stycznia prawdopodobnie straci nawet to.