Nasze rolnictwo gwałtownie się kurczy i upada, traci swoje niepowtarzalne w Europie zalety. Wsie się wyludniają. Ich mieszkańcy zasiadają do niewolniczej pracy przy kasach w zachodnich supermarketach lub emigrują za chlebem. Polska zalewana jest zewsząd żywnością kiepską i trującą.
A moglibyśmy w tej mierze być samowystarczalni, moglibyśmy budować swój dobrobyt karmiąc całą Europę, dostarczając jej ekologicznej żywności.
Płody rolne przetwarzane są w Polsce przez obce, wielkie firmy, które poddają je wywołującym raka i inne choroby technologiom, których wyroby mają w sobie więcej chemii, niż natury.
Nasze zakłady przetwórstwa spożywczego należą do wielkich ponadnarodowych koncernów takich np. jak IK Investment Partners (jest on, między innymi właścicielem firm: „Łowicz”, „Fortuna”, „Fortuna Karotka”, „Tarczyn”, „Kotlin”, „Włocławek”), Nestle (przejęła znaczną część rynku kawy, czekolady, płatków, śniadaniowych, odżywek dla dzieci przejmując polskie firmy takie jak np. „Winiary”, stała się też, miedzy innymi właścicielem wody mineralnej „Nałęczowianka”).
Nasze zakłady przetwórstwa spożywczego są już holenderskie (np. „Kruszwica” produkująca między innymi olej „Kujawski”; Holendrzy mają 64,22% udziałów), amerykańskie (np. „Kruszwica” produkująca między innymi olej „Kujawski”; Amerykanie mają 25,26% udziałów; „Pudliszki”, „Kamis” – przyprawy, musztardy, itp., „Galeo” – przyprawy), szwajcarskie (np. „Wawel”), chińskie (np. „Krakus”, „Morliny”), koreańskie (np. „Wedel”), duńskie i szwedzkie (np. „Sokołów”), izraelskie (znaczna część rynku produkcji kawy należy do izraelskiej firmy Strauss; koncern produkuje między innymi takie kawy jak: „Pedro`s”. „MK Cafe”, „Sahara”, „Optima”, „Fort”, „Mildano”).
Całe przetwórstwo owoców miękkich zostało przejęte przez obce firmy. Polskie mleko jest w znacznej mierze przetwarzane przez międzynarodowe koncerny. Prym wiedzie tu koncern „Danone” założonyw Barcelonie przez greckiego Żyda oraz wywodzący się Niemiec koncern „Zott”.
Zalewają nas niezliczone ilości wyrobów z Chin, głównie tandety, bo jak nam mówią „są tańsze”, a „my jesteśmy biedni”. Jesteśmy biedni, bo niczego już nie produkujemy, bo zalewają nas niezliczone ilości wyrobów z Chin. Moglibyśmy wszystko to wytworzyć sami w małych i średnich firmach. Pewnie te nasze wyroby były droższe, ale byłyby zdrowsze i o wiele lepszej jakości. Bylibyśmy bogatsi i w istocie mniej by nas kosztowały niż chińskie badziewie.
Handel, który przecież nie wymaga większych nakładów i żadnych „nowoczesnych technologii”, znalazł się większości w rękach międzynarodowych koncernów, a małe sklepy spożywcze uciekają przed bankructwem poddając się zagranicznym korporacjom takim jak „Żabka” (słowacko-czeskie przedsiębiorstwo zarejestrowane na Cyprze), „Odido” (firma niemiecka), „Lewiatan” (firma portugalska).
Również hurtownie artykułów spożywczych są w znacznej mierze w rękach zachodnich firm (np. niemieckiej Makro Cash and Carry).
Przemysł, w tym również lekki, zdominowany jest przez wielkie korporacje, które wypychają z rynku małe i średnie polskie przedsiębiorstwa. W pierwszej setce największych przedsiębiorstw tylko 17 „należy do kapitału polskiego”. Ten „polski” kapitał ma takie powiązanie i tak wymieszany jest z obcym kapitałem, że trudno dociec, kto jest faktycznym właścicielem, kto podejmuje decyzje i gdzie trafiają jego zyski.
Banki zachodnie, powiązane z Rockefellerami i Rothschildami, trzymają dosłownie za gardło polskie państwo, polską gospodarkę, polskie społeczeństwo. Zadłużenie wszystkich jest tragiczne i wciąż i to lawinowo wzrasta. Jesteśmy o krok od totalnego bankructwa, jesteśmy zakładnikami. Nasz los jest w ich rękach.
„Polskie” prawo to w znacznej mierze prawo, które powstało poza Polską (i przeciwko Polsce). Te, które uchwalił „polski” sejm ma taki charakter, że jest obce cywilizacyjnie (jest charakterystyczne dla cywilizacji bizantyjskiej) i tylko coraz bardziej wiąże nam ręce i sprzyja obcym (np. bankom).

W Polsce po 27 latach „wolności” nie ma już wolności. Nie ma wolności w życiu państwa i społeczeństwa, brakuje jej w życiu jednostek. Nie ma jej też w umysłach i ludzkich sercach. Nie ma przywiązania do niej. Nie ma miłości do niej. Nie ma jej głodu. Nie ma nawet jest rozumienia.

Ale przecież dalej jesteśmy w Polsce. Ta Polska jeszcze w nas żyje. Nie zginęliśmy. „Drogi kamień – jak powiedział Prymas Tysiąclecia – nie przestaje być sobą nawet wtedy, gdy spadnie w błoto i zabrudzi się”.

Jesteśmy faktycznie tylko jak lawa, tylko „z wierzchu brudna i plugawa”, a „w środku ogień nadal płonie”. Śpimy.
Obudź się Polsko!