Zdaniem wydawców „pożoga wojenna spowodowała, że Lwów, jedno z trzech najważniejszych polskich miast (obok Warszawy i Krakowa), pozostało poza granicami Rzeczypospolitej. Większość literatury o Lwowie to nostalgiczne wspomnienia, jego dawnych mieszkańców lub ich potomków. Nic więc dziwnego, że malują oni obraz wyidealizowany, pozbawiony wad, jak wspomina się kraj szczęśliwej młodości czy dzieciństwa. Autorzy poszli inną drogą, przedstawili ostatnie półwiecze polskiego Lwowa z punktu widzenia historyków. To ostatnie lata, fascynującego i wspaniałego miasta".

 

Na łamach portalu Muzeum Historii Polski „Dzieje pl" Anna Kruszyńska (z PAP) w recenzji książki „Ostatnie lata polskiego Lwowa" zwróciła uwagę, że w pracy została opisana: architektura Lwowa, losy „Panoramy Racławickiej", afera związana z Galicyjską Kasą Oszczędności, sławne na całą Polskę produkty spożywcze ze Lwowa, sławni lwowiacy (Gabriela Zapolska, Marian Hemar, Stanisław Lem), lwowska rozgłośnia Polskiego Radia (z jej audycją „Wesoła Lwowska Fala", w której występowali Szczepcio i Tońcio), lwowska szkoła matematycznąa (Stefana Banacha i Hugo Steinhausa), prace nad szczepionką przeciwtyfusową profesora Rudolfa Weigla, cmentarz Łyczakowski, rywalizacje drużyn piłkarskich (Pogoni z Czarnymi), poezje Henryka Zbierzchowskiego, Ormianie, Żydzi, metropolita Andrzej Szeptycki, przestępstwa kryminalne.


Zdaniem autorów książki „wbrew powszechnie panującym opiniom Lwów w czasach II Rzeczypospolitej był wyjątkowo niespokojnym miastem. Regularnie wybuchały tu konflikty polsko-ukraińskie i polsko-żydowskie, a zamieszki i burdy utrudniały życie mieszkańców. Notowano nawet ofiary śmiertelne".

 

Na łamach pracy autorzy opisali też walki o Lwów w 1918 i 1939 roku, terror sowiecki i niemiecki podczas II wojny światowej.


W recenzji pracy „Ostanie lata polskiego Lwowa" na portalu Histmag, Piotr Bejrowski stwierdził, że „w pierwszych rozdziałach autorzy przenoszą czytelnika do stolicy Galicji na przełomie XIX i XX wieku, następnie pokazują lwowskie życie codzienne w dwudziestoleciu międzywojennym, a swoją opowieść kończą na latach II wojny światowej. W tekście umiejętnie zostały wymieszane tematy lżejsze – takie jak artystyczne skandale i początki polskiej piłki nożnej – i wydarzenia decydujące o losach miasta, takie jak walki polsko-ukraińskie w 1918 roku oraz okupacje sowieckie i niemiecka. Największym atutem publikacji jest poprowadzona ze swadą potoczysta narracja, dzięki której magia przedwojennego Lwowa powinna stać się bardziej zrozumiała i udzielić się również młodszym pokoleniom".

 

Zdaniem recenzenta portalu Histmag „dzięki lekkiemu pióru autorów czytelnikowi w niezwykle atrakcyjny sposób przybliżona zostaje przeszłość i atmosfera miasta, którego niestety już nie ma. Warto jednak pamiętać, że to właśnie w wieloetnicznym Lwowie przez dziesięciolecia biło źródło naszej kultury i to właśnie tam rodziła się myśl, która doprowadziła w listopadzie 1918 roku do odrodzenia Niepodległej po latach zaborów".

 

W audycji „Siódma 9" Sławomir Koper autor pracy „Ostatnie lata polskiego Lwowa" (w rozmowie z Karolem Gacem) stwierdził, że Lwów „to było miasto, które promieniowało polskością nie tylko na Kresy, ale miało duży wpływ na resztę kultury II Rzeczypospolitej. [...] To spory fragment kultury i nauki naszego kraju. Warto o tym pamiętać. Nam się kojarzy, że w II Rzeczypospolitej największe wydarzenia działy się dokładnie w Warszawie. Jak najbardziej. Ale pamiętajmy też, że większość tych warszawiaków przyjechała ze Lwowa albo przynajmniej tam bardzo regularnie bywała".


W rozmowie z Tomaszem Plaskotą na portalu „W polityce" Sławomir Koper stwierdził, że Lwów był miastem w „którym przez sześć wieków rozwijała się polska kultura", symbolem „polskości, do którego byli przywiązani wszyscy Polacy bez względu na pochodzenie czy miejsce zamieszkania".

 

Jan Bodakowski