W Formule 1 od zawsze chodziło o prestiż przynależny najlepszym kierowcom oraz koncernom motoryzacyjnym, których zadaniem było konstruowanie najszybszych samochodów. Dzisiejsze bolidy to prawdziwe „laboratoria na kółkach”, które są swoistym poligonem doświadczalnym dla doprowadzanych do perfekcji rozwiązań technologicznych. Osiągi, jakie były udziałem kierowców i prowadzonych przez nich aut 70 lat temu, są nieporównywalne z obecnymi możliwościami, które z kolei na pewno dalekie są od rezultatów z przyszłości. Potencjał, wynikający z połączenia stale udoskonalanych maszyn i predyspozycji wyjątkowych kierowców wyścigowych – jest trudny do ograniczenia, przez co sukcesywnie przesuwane są kolejne granice. Mimo, iż rozwój technologii szedł w parze ze zwiększaniem bezpieczeństwa kierowcom, to pęd za sukcesem i doskonałością, pochłonął w tym sporcie wiele ofiar.

 

Ważne jak się zaczyna i ważne jak się kończy...

W latach 50-tych prym w F1 wiodły teamy Alfy Romeo, Ferrari, Maserati oraz Mercedesa. Najlepszym kierowcą w inauguracyjnym sezonie został Włoch Giuseppe Farina, jednak to jego kolega z zespołu Alfa Romeo – Juan Manuel Fangio był prawdziwą gwiazdą kilku pierwszych Mistrzostw Świata, w których tryumfował aż 5-krotnie.

W zakończonym w grudniu 2019 r. - 70., jubileuszowym sezonie, zwyciężył Lewis Hamilton, stając się samodzielnym wiceliderem w klasyfikacji wszechczasów na najbardziej utytułowanych kierowców F1 (sześć wygranych). Najlepszym pozostaje 7-krotny MŚ – Michael Schumacher. Jedyny Polak, który po ośmiu latach wrócił do rywalizacji w wyścigach Grand Prix – Robert Kubica, nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Pod sztandarem Williamsa, Kubica wywalczył zaledwie 1 punkt, co skutkowało zajęciem przez niego przedostatniej pozycji w stawce. Robert Kubica zadebiutował w F1 w 2006 r. podczas Grand Prix Węgier, a swój najlepszy występ, zanotował w 2008 r., kiedy zwyciężył w jedynym, jak dotychczas wyścigu – GP Kanady. W roku 2011, jego nieźle zapowiadającą się karierę, przerwał poważny wypadek w trakcie GP Andory, kiedy to omal nie stracił prawej ręki. Miejmy nadzieję, że to jeszcze nie koniec Roberta w elicie i po zmianie zespołu uda mu się ponownie nawiązać do sukcesów sprzed lat.

 

Największe zmiany technologiczne w F1 na przestrzeni lat

W pierwszych wyścigach brały udział samochody wyposażone w wąskie opony bieżnikowane, a także silniki (1,5-litrowe z turbodoładowaniem lub 4,5-litrowe bez doładowania), które zamontowane były z przodu auta. W kolejnych latach ograniczono pojemność silników do jednostek 2,5-litrowych. Kolejną rewolucyjną zmianą było przemieszczenie silnika do tyłu auta (przed tylną oś), co pozwoliło na optymalne wyważenie auta, likwidację podsterowności, a w efekcie lepsze osiągi. W roku 1962, wzorując się na konstrukcjach samolotów, Lotus wprowadził aluminiowy monokok (jednolite nadwozie/kadłub). Rozwiązanie to, przekładało się na mniejszą masę bolidu, a tym samym efektywniejsze przyspieszenie oraz mniejsze zużycie paliwa i z niewielkimi modyfikacjami - funkcjonowało przez następnych 20 lat. Ważnym etapem było wdrożenie aktywnego zawieszenia, które zapewniało właściwą aerodynamikę oraz przyczepność. Wprowadzenie systemu KERS to kolejny, milowy krok w postępie na torze F1. Innowacyjny Kinetic Energy Recorvery System pozwalał zmagazynować energię w trakcie hamowania i aktywować ją jednorazowo, np. w czasie wyprzedzania (skok przyspieszenia o ok. 160 KM przez pół minuty). Później pojawiła się kontrola trakcji oraz półautomatyczna skrzynia biegów, która nie wymagała już używania sprzęgła, co miało wpływ na kolejne ułamki sekundy, o jakie walczyli kierowcy i konstruktorzy. Dopełnieniem istotnych zmian była zabudowa systemu Halo, którego zadaniem jest zwiększenie bezpieczeństwa kierowcy, a konkretnie – dodatkowa ochrona głowy przed odłamkami, jakie mogą znaleźć się na torze.

 

Łzy na torze F1

Łzy szczęścia kierowców, ich partnerów i kibiców, jakie towarzyszyły wspaniałym sukcesom i wyczynom, mieszały się również ze łzami rozpaczy. Podczas 70 lat historii Formuły 1, w nieszczęśliwych wypadkach na torze, zginęło łącznie 33 kierowców (m. in. Ayrton Senna), a także kilkunastu fanów. Nie można zapominać, że w wyniku licznych kolizji, wielu kierowców odniosło ciężkie urazy, które wykluczyły ich nie tylko z wyścigów w F1, ale naznaczyły trwałą niepełnosprawnością i szeregiem ograniczeń w codziennym życiu.

 

Quo vadis Formuła 1?

F1 z pewnością pozostanie w gronie najbardziej popularnych sportów, które zarządzają emocjami setek milionów zagorzałych kibiców. Trudno przewidzieć, jakie zmiany technologiczne sprawią, że dotychczasowe rekordy odejdą do lamusa, bo to, że tak się stanie, jest pewne. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) dąży do zmiany przepisów, ukierunkowanych na atrakcyjność widowiska oraz zmniejszanie dysproporcji pomiędzy rywalizującymi zespołami (m. in. finansowej; zamiar wprowadzenia limitu wydatków na poziomie 175 mln. dolarów). Pozostaje jedynie wierzyć, że modyfikacje sankcjonujące wdrażanie nowych technologii i zasad, będą podążały w parze ze zwiększaniem bezpieczeństwa kierowców. Nowy, 71. sezon rozpocznie się już 13 marca 2020 r. podczas GP Australii, a bukmacherzy już teraz przyjmują zakłady na kolejne rozstrzygnięcia w F1.

 

Autor: Paweł Łukasik