Nie zamierzamy bronić prezentera TVN, który prowadzi np. żenujący program Big Brother. Powstaje jednak pytanie, gdzie jest granica zdrowego rozsądku. Na Facebooku już 20 tys. osób podpisało apel o zwolnienie prezentera, a także wpłynęło kilkanaście skarg do telewizji. Nawet Dorota Szelągowska, koleżanka z jednej stacji, skrytykowała publicznie Hajzera: "Filipie drogi, jako osoba, którą wiele lat temu ataki paniki zamknęły w domu na kilka miesięcy, a nawet teraz są zawsze gdzieś w zanadrzu - jako lęk, który czyha (to tak jak ze złamaną nogą, boisz się stanąć, mimo że wszystko się zrosło), po prostu uważam, że to było strasznie słabe".

Sam Hajzer przeprosił, ale i tłumaczył: "Jedyną intencją, którą miałem, było nawiązanie do rozmowy o zakupach świątecznych w zatłoczonym centrum handlowym, na które (jak zapewne większość facetów) reaguje mniej więcej w taki właśnie sposób. Nigdy w życiu do głowy nie przyszłoby mi urażenie kogokolwiek chorego psychicznie. Jeśli tak zostało to odebrane, to z całego serca przepraszam wszystkie osoby, które realnie i na co dzień dotyczy ten problem".

Hajzer był już wcześniej na celowniku za domniemaną krytykę LGBT i zachowania seksistowskie - chodzi o dotknięcie piersi jednej z kobiet w programie o Azji, co nie powinno mieć miejsca.