Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zaznaczył w mediach społecznościowych, że bp Zanchetta był w niezwykle bliskich relacjach z Franciszkiem: "Bp Zanchetta, oskarżony o molestowanie kleryków, to jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. W latach 2005-2011 współdziałali w Konferencji Episkopatu Argentyny. Zanchetta był jej sekretarzem wykonawczym, Jorge Begoglio - przewodniczącym. Przyszły papież miał być jego spowiednikiem i traktować go jak swojego duchowego syna".

W Australii sąd skazał Georga Pella za przestępstwa pedofilskie. Tymczasem należał on do rady ośmiu doradców Franciszka i był jednym z jego najbliższych współpracowników. Trzeba dodać jednak, że komentatorzy są pełni wątpliwości, czy proces był uczciwy, bo przestępstwa dotyczyły spraw sprzed wielu lat i nie było twardych dowodów. Problem w tym, że Pell oskarżany jest o nadużycia od lat, więc pytanie, dlaczego Franciszek dopuścił go tak blisko siebie?

W ostatnich latach Watykan był wstrząsany całą serią skandali z udziałem homoseksualnych duchownych, jak ks. Krzysztof Charamsa. W dodatku sam Franciszek zezwala na publiczną działalność ks. Jamesa Martina SJ, który wygłosił nawet wykład na Światowym Spotkaniu Rodzin, który popiera LGBT. Papież też przez swoje słowa o homoseksualistach "kim jestem, aby ich oceniać", spowodował wielkie zamieszanie w umysłach wiernych, które wykorzystali działacze LGBT.