Kardynał stwierdził, że jeszcze 10 lat temu zaledwie jeden na dziesięciu nominatów odmawiał przyjęcia godności biskupiej, czyli 10%. Obecnie są to 3 osoby na 10, czyli aż 30%. Kardynał w swojej wypowiedzi sugerował, że jest to spowodowane kryzysem wiary, przede wszystkim księży, którzy nie chcą podjąć odpowiedzialności za wiernych. Wydaje się jednak, że jest to wynikiem głównie sprzeciwu wielu kapłanów wobec polityki papieża Franciszka, jego lewicowych poglądów i stawiania w centrum człowieka a nie Boga.

Wszystko wskazuje na to, że jest to znak, że istnieje jednak pewien opór w Kościele wobec działalności papieża i chociaż biskupi w znacznej większości nie zabierają głosu, kiedy np. dokonuje się profanacji w rzymskich kościołach, to zwykli kapłani problem dostrzegają.

Niestety, świadczy to także o dezawuacji samych święceń biskupich. Wiele osób nie chce być utożsamiana z tymi, którzy jawią się nawet samym wiernym jako zbiór karierowiczów, ludzi pozbawionych wiary, kierujących się ideologią a nie Ewangelią.