"Wprost" pisze o tym, że na spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego, Mariusza Kamińskiego i Mariana Banasia ustalono szczegóły dymisji Banasia, na którą ten się zgodził w zamian za nietykalność. Ostatecznie tego jednak nie zrobił, choć przyznał, że o tym myślał. Powodem miał być fakt, że informacja o spotkaniu wyszła na jaw.

Anita Czerwińska, rzecznik PiS wydała oficjalny komunikat na ten temat: "Podczas czwartkowego spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wiceprezesa partii Mariusza Kamińskiego z prezesem NIK Marianem Banasiem zostało wyrażone oczekiwanie, aby szef NIK podał się do dymisji".

W tej sytuacji Banaś miał się wycofać z podjętej decyzji. Spodziewał się bowiem, że nikt się o tym nie dowie, a jego rezygnacja będzie wyglądała na jego własną decyzję. PiS widząc upór Banasia, wydało mu wojnę, w której bolesnym ciosem dla szefa NIK było zwolnienie jego syna z jednej ze spółek Skarbu Państwa. Banaś nie ma już nic do stracenia i już zapowiedział odwet w postaci przeprowadzenia przez NIK różnych kontroli, które mogą uderzyć w rząd. W ten sposób PiS na własne życzenie stworzył sobie silnego wroga. Gdyby bowiem służby działały prawidłowo, Banaś nigdy nie zostałby szefem NIK.