26 grudnia 1939 r., w wawerskiej restauracji Antoniego Bartoszka, poszukiwani przez ówczesną policję kryminaliści zabili dwóch niemieckich podoficerów. W odwecie policja niemiecka z rozkazu ppłk. Maxa Daume, przystąpiła do aresztowań mieszkańców Wawra i Anina.

Zatrzymano grupę 120 mężczyzn, w większości Polaków, w wieku od 16 do 70 lat. Byli wśród nich zarówno rzemieślnicy, kupcy i robotnicy, jak również pracownicy umysłowi, dziennikarz oraz oficer Wojska Polskiego. Większość zatrzymanych przebywała w Wawrze tymczasowo, spędzając tu święta z rodzinami.

Zatrzymanych postawiono przed tzw. sądem doraźnym, będącym faktycznie parodią prawa. Nie przesłuchiwano zatrzymanych, spisując jedynie ich personalia. Następnie, bez żadnych uzasadnień wyroku 114 mężczyzn skazano na śmierć. Antoniego Bartoszka, właściciela restauracji, w której zabito dwóch Niemców, dotkliwie pobito, a następnie powieszono u wejścia do lokalu.

Egzekucja skazańców odbyła się o świcie, na placu pomiędzy ulicami Błękitną a Spiżową w Wawrze. Mężczyźni byli rozstrzeliwani z broni maszynowej. Egzekucję przeżyło siedem osób, jedna cudem uniknęła śmierci, uciekając w drodze na miejsce kaźni.

Zamordowanych, w sumie 107 osób, pochowano początkowo w tymczasowej zbiorowej mogile. W czerwcu 1940 r. dokonano ekshumacji - 76 wydobytych zwłok pochowano na cmentarzu przy ul. Śnieżki (obecnie ul. Kościuszkowców), a pozostałe złożono w grobach rodzinnych na terenie Warszawy.

W 1944 r., w miejscu kaźni (obecnie ul. 27 Grudnia w Wawrze), wystawiono pomnik dla upamiętnienia poległych ofiar. Podobny monument został wystawiony na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Kościuszki, gdzie spoczywają ofiary Zbrodni w Wawrze.

W reakcji na zbrodnię polski ruch podziemny stworzył konspiracyjną młodzieżową Organizację Małego Sabotażu „Wawer”, powiązaną z harcerskimi Szarymi Szeregami, która w latach 1940 - 1945 wykonała ponad 170 akcji sabotażowych przeciwko okupantowi.

Po wojnie, sądy polskie osądziły współodpowiedzialnych za Zbrodnię w Wawrze - wyrokiem z dnia 3 marca 1947 r. Najwyższy Trybunał Narodowy skazał Maxa Daume, na karę śmierci. Tę samą karę otrzymał Wilhelm Wenzl, szef kompanii dokonującej aresztowań, skazany wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla miasta stołecznego Warszawy w 1951 r.