Togi, Oscar, 447, WOŚP, Auschwitz, Macierewicz vs Braun

 

My tu sobie na prawicy myślimy, że mamy monopol na homofobie. A tu się okazuje, że homofobia jest wszędzie. Według gejów nawet w antyPiSie. Relacjonowałem obecność osób z tęczowymi szmatami na antyPiSowskim marszu na rzecz tego, żeby było, jak było w sądownictwie — teraz dowiaduje się z kierowanego do groteskowej opozycji portalu „Oko press" z artykułu „Spór o tęczowe flagi na marszu 1000 tóg. ''Nie ma praworządności bez równości''" autorstwa Antona Ambroziaka o homofobii części uczestników marszu.

 

Z artykułu na antyPiSowskim portalu można się dowiedzieć, że uczestników marszu tóg, którzy machali nie niebieskimi euro szmatami, tylko tęczowymi, spotkały „negatywne komentarze, a nawet wyzwiska".

 

W tekście na „Oko press" można przeczytać, że ''"Uczestnicy demonstracji wyzywali nas od zarazy i zboczeńców. Część nie omieszkało nas poinformować, że tęczowe flagi są tu niemile widziane, a wiele po prostu patrzyło z obrzydzeniem. Znam ten wzrok – tak patrzą na nas kontrmanifestanci na Marszach Równości" – napisała Agata Kowalska dziennikarka radia TOK FM w prywatnym wpisie na facebooku po zakończeniu Marszu 1000 Tóg organizowanego przez środowiska prawnicze".

 

Na marszu tóg „emblematem, który – już na etapie organizowania manifestacji – budził emocje, była tęczowa flaga". Adwokatka lesbijka relacjonowała, że „na marszu spotkała się z wyzwiskami i uwagami ze strony uczestników zgromadzenia. Kilka osób powołując się na regulamin, upominało ją, mówiąc, że tęczowe flagi są na nim zakazane".

 

Obecności gejów, najczęściej niemających nic wspólnego z sądami, na marszu tóg broniła „Akcja Demokracja", która podziękowała „społeczności LGBT za obecność i wsparcie podczas Marszu 1000 tóg i wszystkich innych demonstracji. Wasza obecność i zaangażowanie w walkę o wolne sądy są ważne, a miejsce tęczowej flagi znajduje się obok biało-czerwonej i europejskiej! To powinno być poza wątpliwością! Rolą organizatorów i osób uczestniczących w demonstracji jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, która jest wolna od dyskryminacji i przyjazna dla osób LGBT+. Każdy, komu bliskie są hasła prawa do niezawisłości i prawa do Europy, powinien czuć się mile widziany".

 

W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność" ukazał się wywiad z autorem doskonałych książek historycznych (wydawanych przez Fabrykę Słów) z Jackiem Komudą, który stwierdził, że kłamstwa o polskim kolonializmie na Kresach „to totalna bzdura. Słowa laudacji dla Tokarczuk to brutalna próba narzucenia nam lewicowej narracji zachodnich pseudoelit, która kieruje się pedagogiką wstydu. Założenie jest proste – należy przedstawić historię Polski jako okrutną, okropną i zwyrodniałą, aby Polacy zaczęli się jej wstydzić, a przez to pozbawi się nasz naród własnej tożsamości i kultury. Bardzo łatwo będzie oligarchiom i korporacjom kontrolować społeczeństwo pozbawione zasad, wiary i własnej historii. [...] Czasy Rzeczypospolitej szlacheckiej to jedyny okres naszej historii, który jest piękny i chwalebny. My wtedy wygrywaliśmy, podbiliśmy Moskwę, rozbiliśmy Turków pod Wiedniem, byliśmy obecni w polityce europejskiej, byliśmy w niej podmiotem, a nie przedmiotem".

 

W najnowszym numerze czasopisma Rzeczy Wspólne (wydawanego przez Fundacje Republikańską) Tomasz Terlikowski (publicysta znany z tekstów o sytuacji w Kościele) przedstawił ponury scenariusz zaniku w przyszłości katolicyzmu i Kościoła w Polsce.

 

Zdaniem Tomasza Terlikowskiego laicyzacja Polski jest nieunikniona, o ile nie zdarzy się jakiś cud (który kilkakrotnie zdarzał się w historii Polski). Według publicysty „w Polsce zachodzić będzie zjawisko [...] laicyzacji, liberalizacji obyczajów i stopniowego światopoglądowego obojętnienia prawicy".

 

Autor tekstu uważa, że Kościół katolicki „będzie tracił na społecznym znaczeniu [...], stopniowo będzie pustoszał, [...] ludzie nie będą brać pod uwagę wskazań nauczania katolickiego". Zdaniem Tomasza Terlikowskiego nie będzie spektakularnego końca Kościoła, tylko będzie on konsekwentnie stopniowo zanikał. Polska nie stanie się antyklerykalna, tylko obojętna wobec religii. Skrajna antyklerykalna lewica zapewne nie zyska na tym procesie.

 

Jan Bodakowski