Polscy cywile pod okupacją niemiecką musieli zmagać się nie tylko z terrorem niemieckiego okupanta, ale też z terrorem kryminalnym rodzimych degeneratów. Doskonale jest to opisane w publikacji Instytutu Pamięci Narodowej „Porządek publiczny i bezpieczeństwo w okupacyjnej Warszawie".


W opublikowanym na łamach zbioru artykule „Przestępczość w okupowanej Warszawie w świetle polskojęzycznej prasy" Sebastian Piątkowski przypomniał, że do 1 września 1939 w więzieniach II RP znajdowało się 70.000 przestępców. Dekretem prezydenta II RP z dnia 2 września z więzień zwolniono wszystkich skazanych na kary do 5 lat więzienia i tych, którym pozostało do 5 lat odsiadki. Zakłady karne, z woli władz sanacyjnych, opuściło 31,000, często bardzo zdeprawowanych przestępców. Stworzyli oni bandy kryminalne terroryzujące polską ludność cywilną. Za cierpienia polskich cywilów terroryzowanych przez kryminalistów w dużym stopniu odpowiada też sanacyjna klika.

 

W czasie wojny nastąpiła ogromna brutalizacja przestępczości. Kiedy w II RP przestępcy unikali noży, by się nie narażać na wyższe wyroki, pod okupacją niemiecką wszyscy kryminaliści wyposażeni byli w broń palną i nie stronili od mordowania swoich ofiar.


Upadek państwa polskiego sprzyjał eksplozji przestępczości. Kiedy znikały polskie władze, policja i wojsko, element dopuszczał się rabunków. Szczególnie niebezpiecznym miastem stała się Warszawa, w której lokalnych kryminalistów wsparli kryminaliści z prowincji. W Warszawie plagą stały się napady rabunkowe, podczas których ofiary były katowane i okradane również z ubrań i bagaży (najczęściej przyjezdnych z prowincji). W czasie napadów na domy, mieszkańcy tych domów byli mordowani. Masowe były włamania i kradzieże w sklepach oraz kościołach. Powszechne były oszustwa i wyłudzenia, sprzedaż fałszowanej żywności i alkoholu, oraz udawanie żebraków.


Kryminaliści często udawali Niemców i Gestapo, by dokonywać przestępstw. Z terrorem kryminalistów usiłowała walczyć granatowa policja. Jak wynika z artykułu „Patologia w Polskim Państwie Podziemnym. Przestępczość pospolita żołnierzy ZWZ/AK w Warszawie" kryminaliści udawali też podziemie.


Działające poza Warszawą bandy kryminalistów można zazwyczaj podzielić na złożone z dywersantów sowieckich, kryminalistów komunistów i Żydów, oraz młodzieżowe. Łupem kryminalistów padało wszystko (od bielizny po żywność). Kryminaliści wymuszali też haracze za ''ochronę''.

 

Pojawienie się band komunistycznych Gwardii Ludowej, Armii Ludowej, PPR) oznaczało eksplozje przestępczości – komuniści zajmowali się głównie okradaniem, mordowaniem i gwałceniem polskich cywilów, a nie walką z niemieckim okupantem. Komuniści okradanych poddawali torturom, by wymusić od nich ujawnienie ukrytych cennych rzeczy.

 

Z bandami kryminalistów, często działającymi pod komunistycznym szyldem, i nielicznymi kryminalistami we własnych szeregach walczyło polskie państwo podziemne. Polscy patrioci z AK czy NSZ likwidowali kryminalistów terroryzujących polskich cywilów, wielu z zabitych bandziorów zostało uznanych przez komunistów za męczenników i ofiary polskich faszystów. Po wkroczeniu sowietów i instalacji komunistycznej okupacji w Polsce, wielu kryminalistów komunistów tworzyło komunistyczny aparat terroru. To właśnie ich likwidowali żołnierze wyklęci, to, że było wśród nich wielu Żydów nie wynikało z rzekomego antysemityzmu żołnierzy wyklętych, ale z tego, że sowieci na swoich nadzorców niewolników wyznaczali komunistycznych kryminalistów – często Żydów.

 

Jan Bodakowski