Jednym z wielu instrumentów władz komunistycznych w Polsce były morderstwa polityczne osób uznawanych za reżim za przeciwników politycznych. Do kategorii zabójstw politycznych zalicza się też niezamierzone morderstwa dokonywane przez funkcjonariuszy reżimu, które były skrzętnie tuszowane przez rozbudowany i ogromnie kosztowny aparat represji PRL (któremu nie starczało pieniędzy na zakup niezbędnej aparatury czy środków do szpitali.

 

Jednym z najbardziej znanych zabójstw politycznych było zamordowanie przez bandytów z bezpieki księdza Stefana Niedzielaka, które opisał Patryk Pleskot w wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie, 345 stronicowej pracy „Miasto śmierci. Pytania o morderstwa polityczne popełnione w Warszawie (1956–1989)". Historie te są najbardziej znane dlatego, że w stolicy istniała opozycja, intelektualiści, zachodni dziennikarze. Poza Warszawą opozycjoniści nie mieli wsparcia, funkcjonariusze reżimu byli całkowicie bezkarni — o torturowanych, mordowanych i prześladowanych nikt poza ofiarami i ich rodzinami zazwyczaj nie wiedział.

 

W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku grupa zabójców występująca też i w innych sprawach, z polecenia władz komunistycznych zamordowała księdza Stefana Niedzielaka proboszcza parafii świętego Karola Boromeusza mieszczącej się na najbardziej prestiżowym warszawskim cmentarzu na Powązkach.

 

Tego samego dnia reprezentujący koncesjonowaną przez komunistów opozycje Tadeusz Mazowiecki, reprezentujący komunistyczną dyktaturę Stanisław Ciosek, i obserwujący ze strony episkopatu proces transformacji ksiądz Alojzy Orszulik, ustalali termin obrad okrągłego stołu, przy którym z nakazu Moskwy komuniści z PRL i dobrani przez nich opozycjoniści ustalali szczegóły transformacji ustrojowej.

 

Zamordowany kapłan, ksiądz Stefan Niedzielak, przez całe swoje życie służył Bogu i ojczyźnie. W czasie wojny przyjął święcenia i był żołnierzem Narodowej Organizacji Wojskowej, która weszła w skład Armii Krajowej (część narodowców współtworzyła AK, a część w ramach NSZ nie podlegała AK – w sumie narodowcy byli najliczniejszym środowiskiem walczącym podczas II wojny światowej z okupantem niemieckim i sowieckim). W czasie wojny ksiądz Stefan Niedzielak wziął udział w Powstaniu Warszawski, był kurierem i kapelanem, pracował dla Delegatury Rządu na Kraj. Po wojnie był działaczem antykomunistycznej tajnej organizacji WiN. Swoją działalność opozycyjną kontynuował, wspierając powstanie KOR i ROPCiO. Odprawiał msze za ojczyznę, na Powązkach wybudował pomnik zamordowanych w Katyniu, organizował środowisko Rodziny Katyńskiej, i wspierał katolików w ZSRR.

 

Proces transformacji ustrojowej, zgodnie z sowieckimi planami, klika Jaruzelskiego rozpoczęła stanem wojennym. Stan wojenny wybuchł, bo grupa ''opozycjonistów'' mająca te same korzenie co komuniści nie zdołała przejąć kontroli nad Solidarnością, przez co komuniści nie mieli partnera do zawarcia kompromisu i przeprowadzenia planowanej przez Moskwę transformacji – prawdziwa Solidarność nie gwarantowała im bezpieczeństwa. W ramach stanu wojennego komunistyczne władze skłoniły do emigracji działaczy Solidarności, realnych liderów społecznych nawet z lokalnego poziomu. Z Polski w stanie wojennym wyemigrowało ponad półtora miliona osób. Dzięki temu kontrole nad opozycją mogli przejąć i występować pod fałszywą banderą Solidarności, ludzie, którzy gwarantowali komunistom bezkarność i dobrobyt w III RP. Problemem pozostawały jednostki, które dzięki własnemu autorytetowi, mogły stać się zaczynem odrodzenia narodowego, jednostki takie jak wymordowani w okresie okrągłego stołu księża, w tym i ksiądz Stefan Niedzielak.

 

Komanda śmierci likwidujące duchownych i opozycjonistów w okresie transformacji ustrojowej działały w sposób wręcz demonstracyjny. W domu zamordowanego księdza Stefana Niedzielaka nie dokonano kradzieży, tylko szczegółowego przeszukania. Kapłan został pobity na śmierć, sekcja zwłok wykazała na podstawie obrażeń, że mordercy musieli być specjalistami wyszkolonymi w placówkach aparatu represji w sztukach walki. Klasycznym motywem było to, że organa prowadzące śledztwo bezczelnie fałszowały dochodzenie, i szerzyły kłamstwa szkalujące zamordowanego kapłana. W kilka dni po księdzu Stefanie Niedzielaku zamordowano innego duchownego mającego społeczny autorytet księdza Stanisława Suchowolca. Jak i w innych sprawach zabójstw politycznych znikły akta i dowody z archiwów, zwłaszcza dlatego, że pojawiły się możliwości badań DNA. Zabójstw dokonywano na początku weekendu by przez dwa dni, kiedy nie pracował koroner — ślady uległy na zwłokach zatarciu.

 

Jedną z najbardziej znanych komórek komunistycznego aparatu represji przeznaczonych do dokonywania przestępstw była samodzielna grupa D w IV departamencie MSW zajmującym się inwigilacją Kościoła Katolickiego. D dokonywała przestępstw nawet w myśl prawa PRL — cyngle bezpieki dopuszczali się takich przestępstw jak: groźby, pobicia, trucie środkami odurzającymi, morderstwa, kradzieże, podpalenia, dewastacje, napady na mieszkania. D powołana została formalnie w 1973 roku. Działała w okresie, gdy oficjalnie poprawiały się relacje komunistów z Kościołem. Po zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki, w którym brali udział funkcjonariusze departamentu IV, jego nazwa została przemianowana na wydział IV pion studiów i analiz. W grupie D nie prowadzono dokumentacji operacyjnej. Zgromadzone w toku akcji materiały niszczono po wykonaniu zadania. Raporty z działań kierowano tylko do władz i KGB, z którym to grupa utrzymywała regularne kontakty.

 

Grupa D była zaangażowana nie tylko w zabójstwa księży, ale także i w dywersje wewnątrz Kościoła. Konflikty wewnętrzne bezpieka kreowała poprzez: anonimy, plotki, podrzucanie sfałszowanej korespondencji i sfałszowanych notatek, kolportaż sfałszowanych ulotek, wydawanie pisemek krytykujących sytuacje w Kościele (np. rzekomo tradycjonalistycznych).

 

Również Dorota Kania w pracy „Gry tajnych służb" (wydanej przez wydawnictwo m) oraz Przemysław Sowiński w (wydanej przez wydawnictwo Fronda) książę „Niewyjaśnione zabójstwa", przybliżyli czytelnikom okoliczności zabójstw duchownych.

 

Ksiądz Stanisław Niedzielak był proboszczem parafii pod wezwaniem świętego Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach. Zamordowano go w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku. Zwłoki 75-letniego kapłana, byłego żołnierza Armii Krajowej i Narodowej Organizacji Wojskowej, powstańca warszawskiego, działacza WiN, znalazł rano kościelny. Wezwane pogotowie stwierdziło zgon. Na miejsce przybyli funkcjonariusze Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Według śledczych plebania została splądrowana, ale nie ukradziono pieniędzy. Zwłoki kapłana świadczyły, że zamordowany przed śmiercią był torturowany.

 

Księdzu Niedzielakowi wielokrotnie grożono. Powodem nienawiści komunistów do księdza było jego zaangażowanie w pamięć o Katyniu — za tą działalność podpalono też mieszkanie, współpracującego z duchownym w dziele upamiętnia Katynia, Wojciecha Ziembińskiego, co symboliczne inny kapłan zasłużony dla pamięci o Katyniu, ksiądz Zdzisław Król zginą podczas katastrofy smoleńskiej.

 

Z książki Doroty Kani wynika, że sprawę zabójstwa księdza prowadzili funkcjonariusze odpowiedzialni za prześladowanie Kościoła, którzy zrobili kariery w służbach po transformacji ustrojowej. Zdaniem dziennikarki „śledztwo było celowo prowadzone w taki sposób, by nie wykryć sprawców i oczernić zabitego".

 

Według Doroty Kani „Ks. Stefan Niedzielak zginął w przeddzień zjazdu Komisji Krajowej Solidarności, w której trakcie miano opracować plan negocjacji z komunistyczną władzą podczas obrad okrągłego stołu".

 

Jan Bodakowski