Duda mówił: "Gdyby chodziło o status osoby najbliższej ułatwiający takie sprawy, jak wzajemne wspieranie się, troskę, dowiadywanie się o stan zdrowia, to jako prezydent podpisanie takiej ustawy poważnie bym rozważył. Zwłaszcza że taka ustawa dotyczyłaby wszystkich żyjących w związkach nieformalnych".

Dodał też, że często odwiedzają go w pałacu osoby homoseksualne: "Zapewniam, że w Pałacu Prezydenckim jestem często odwiedzany przez osoby, które mają inną orientację seksualną niż moja. Nie stanowi to dla mnie najmniejszego problemu, nie wpływa w żaden sposób na mój stosunek do kogokolwiek".

Duda zaznaczył też, że chociaż nie jest przeciwko deklaracjom samorządów przeciwko LGBT, bo potępiają one ideologię a nie osoby, to sam by jej nie podpisał.

Prezydent w ten sposób włączył się w narrację środowisk homoseksualnych, które rzekomo chcą jedynie dla siebie podstawowych praw, kiedy wiadomo choćby z Europy Zachodniej, że ustawa o związkach partnerskich to byłby wstęp do homomałżeństw, a następnie adopcji przez pary homoseksualne.